Strona główna Koszykówka W piątek padnie iskra, która może rozpalić płomień – rzecz o koszykarskich...

W piątek padnie iskra, która może rozpalić płomień – rzecz o koszykarskich derbach Poznania

0
sanja

Dwudziesty dzień grudnia niejeden koszykarski kibic w Polsce zakreśla kolorem czerwonym. Na Wielkopolskę padnie iskra, która miejmy nadzieję, rozgrzeje jeszcze raz Poznań za sprawą koszykówki. Tą iskrą będą koszykarskie derby Poznania w legendarnej Arenie.

Łódzki Widzew i bydgoska Polonia zadziwiały w ostatnim czasie wszystkich nas frekwencją, jaką te kluby generują w niższych ligach. Wszystko wskazuje na to, że do tego zaszczytnego grona dołączy za chwilę Poznań. Być może jednorazowo, ale jednak. Wejściówki na pojedynek Wiara Lecha – AZS Politechnika Poznańska w trzeciej lidze rozchodzą się podobno w zawrotnym tempie. Organizatorzy chcą przywołać ducha wielkiej koszykówki w Poznaniu i na ten moment idzie im to całkiem nieźle.

I choć Poznań nie jest obecnie białą plamą na koszykarskiej mapie Polski, to ekstraklasa w lidze kobiet i I Liga w wydaniu męskim to zdecydowanie za mało. Potencjał jest na coś znacznie większego. Bo przecież nawet najlepsze akcje marketingowe (a organizacja tego meczu na razie prezentuje się świetnie) na nic by się zdały, gdyby nie schowana poznańska tęsknota za koszykówką przez wielkie „K”.

Przy okazji tego wydarzenia pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Przy okazji sukcesu polskich koszykarzy na tegorocznych Mistrzostwach Świata padło hasło, aby rozruszać koszykówkę w największych ośrodkach miejskich. Oczywiście nie oznacza to, że należy teraz karcić Włocławek, Dąbrowę Górniczą, czy Inowrocław. Najwyższa klasa rozgrywkowa w Polsce powinna stać się mozaiką tych świetnie szkolących i bawiących się w basket mniejszych ośrodków oraz potencjału finansowego i medialnego dużych miast. Do tego dorzućmy szczyptę odwołania do tradycji (dobrym przykładem jest powrót do elity takiej marki jak Legia) i może powstać coś, co przyniesie sporo radości. Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ale do dzieła!

Chciałbym się jeszcze odwołać do przykładu piłkarskiego. Zapewne pamiętają Państwo, że kilka lat temu zbankrutował wielki szkocki klub Glasgow Rangers. Blady strach padł wtedy nie tylko na kibiców tego klubu, ale fanów całej szkockiej ligi. Bo przecież derby Glasgow i rywalizacja Rangersów z Celiticiem były tym, co nakręcało szkocką ligę i generowało szum medialny na Starym Kontynencie dla całych tych rozgrywek. Po upadku Glasgow Rangers liga szkocka popadła w marazm. Tym są właśnie wielkie marki. Taką marką jest też Lech.

Stos nieporozumień powoduje, że w Poznaniu nie ma klubu, który przejąłby tradycję 11-krotnego Mistrza Polski, czyli właśnie Lecha Poznań. Proszę sobie jednak teraz wyobrazić, że udałoby się wskrzesić na poważnie koszykarską sekcję Lecha, która grałaby w PLK. Marzmy jednak dalej, teraz proszę sobie wyobrazić, że doszłoby w elicie do derbów Legii z Lechem. Dwa razy do roku wszystkie nagłówki sportowych portali żyłyby basketem. To byłby niesamowity kopniak do przodu, aby koszykówka wróciła na należne jej miejsce w świadomości polskich kibiców.

Piątkowe spotkanie będzie ostatnim wielkim wydarzeniem sportowym przed dwuletnim remontem poznańskiej Areny. Warto teraz powiedzieć coś głośno, choć na razie to mrzonka. Co byście Państwo powiedzieli, gdyby na otwarcie Areny po remoncie poznański Lech zameldował się w elicie? Takiej klamry dla tego wydarzenia nam potrzeba, takiej klamry należy życzyć polskiej koszykówce. Oby iskra, która padnie w piątek rozpaliła płomień!

 

 

 

Komentarze