Strona główna Lekkoatletyka Mateusz Borkowski dla Polski-sport.pl.: Stać mnie na igrzyska olimpijskie

[WYWIAD] Mateusz Borkowski dla Polski-sport.pl.: Stać mnie na igrzyska olimpijskie

0
Halowe Mistrzostwa Polski Toruń 16-17.02.2019 r. FOT. Adam Kowalski

Ma dopiero 22 lata, a na koncie już piąte miejsce na Mistrzostwach Europy w Berlinie w biegu na 800 m. Tydzień temu podczas memoriału Ireny Szewińskiej zbliżył się na 23 setne do minimum na MŚ. O pogoni za minimami i o tym, czym wyróżnia się na tle pozostałych średniodystansowców, mówi Mateusz Borkowski.

Mateusz Grabarczyk: Jest dopiero początek sezonu, a ty już pobiegłeś drugi wynik w karierze. Na co stać Mateusza Borkowskiego w najbliższych miesiącach?

Mateusz Borkowski: Dokładnie 1:46.03. Jest to mój drugi wynik w karierze, z którego bardzo się cieszę. Nie spodziewałem się wysokiej formy tak wcześnie, ale nie ukrywam, że ciężko pracowałem przez okres przygotowawczy i na ostatnim obozie w St. Moritz i jak widać, trening oddaje. Myślę, że jeszcze w tym roku jestem w stanie zrobić minimum na igrzyska olimpijskie w Tokio, które wynosi 1:45.20.

Podczas memoriału Janusza Kusocińskiego pobiegłeś trochę gorzej (1:48.61). Co się stało?

Zawody w Chorzowie nie poszły po mojej myśli. Zrobiłem kilka błędów, źle mi się biegło od początku – po prostu nie mój dzień. Za chwilę kolejne starty i szanse na uzyskanie minimum: 20 czerwca w Huelvie (Hiszpania) i 22 czerwca w Tybindze (Niemcy).

Adam Kszczot odpuścił halę. Marcin Lewandowski powiedział, że ze swoim treningiem jest jakby w kwietniu. A czy ty do tego sezonu, z racji rozgrywanych we wrześniu MŚ przygotowujesz się inaczej?

Ja jeszcze w tym roku jestem młodzieżowcem. Także czekają mnie w lipcu młodzieżowe mistrzostwa Europy, które odbędą się w szwedzkim Gävle. Myślę, że to będzie mój docelowy start w tym sezonie. A jak nogi będą się kręcić, to zobaczymy, co się wydarzy.

 Adrianna Sułek powiedziała Aleksandrowi Dzięciołowskiemu, że powoli zaczyna dojrzewać do startowania na seniorskim poziomie. Czujesz się jeszcze młodzieżowcem, czy interesują cię tylko imprezy seniorskie?

Będę uczył się przez całe życie. Każdy bieg jest inny i uczy czegoś nowego. Jestem młodzieżowcem i oczywiście chcę być jak najlepszy w swojej kategorii, ale dążę do tego, żeby być najlepszym w seniorach. Zawsze chciałem osiągnąć coś wielkiego i od małego dążę do tego, by reprezentować Polskę na igrzyskach olimpijskich. Chcę pokazać, że chłopak z małej wioski może dojść bardzo daleko.

Można się przyzwyczaić, że pierwsze 400 m zaczynasz bardzo mocno, często tuż za pacemakerem. Czy zobaczymy Cię czającego się w stylu Adama Kszczota na końcu stawki?

Myślę, że będę sprawdzał rożne taktyki podczas mityngów. Jak na razie najlepiej sprawdza się bieganie z przodu. Nikt mi nie przeszkadza, nie ma niepotrzebnych przepychanek, ale na pewno spróbujemy z trenerem pobiec w stylu Pawła Czapiewskiego.

Mówi się, że Lewandowski to tempo, Kszczot finisz, a Borkowski to? Skąd bierze się Twoja moc?

Hmm, jestem szybki, utrzymuję wysokie tempo. Nie mam na razie takiego zrywu jak Adam, ale cały czas nad tym pracuję. Jestem chyba najwyższym 800-metrowcem w Polsce i mi znacznie ciężej gwałtownie zerwać tempo. Za to, jak już się rozpędzę, to ciężko mnie dogonić.

Tobie bardzo szybko udało się przeskoczyć z poziomu juniorskiego do seniorskiego.  Myślałeś, co byś robił, jakby ze sportem nie wypaliło?

Nie zastanawiałem się nad tym. Miałem dużo szczęścia, ponieważ trafiłem do bardzo dobrego Liceum Sportowego w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie mogłem już myśleć poważnie o mojej karierze. Mam ogromne wsparcie ze strony rodziny, trenera, który wytrenował już nie jednego zawodnika na światowym poziomie.

W tamtym roku chyba nikt nie przypuszczał, że sezon skończysz jako 5. zawodnik starego kontynentu. Jakie były twoje odczucia po finale?

Po finale przyznam, że miałem bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony przyjeżdżając do Berlina, nie sądziłem, że stać mnie na tak wielkie bieganie ­– że wyjadę stamtąd jako 5. zawodnik mistrzostw Europy, z wynikiem 1:45.42. Natomiast z drugiej strony po finale, jak zobaczyłem, że zabrakło mi tylko 12 setnych do brązowego medalu, wkradło się lekkie wkurzenie na samego siebie. Doceniam jednak bardzo to, co tam osiągnąłem, ponieważ ten sukces dał mi ogromną motywację do treningów.

 

 

Komentarze