Strona główna Lekkoatletyka Artur Kuciapski: Kiedyś miałem krótką przygodę z boksem…

Artur Kuciapski: Kiedyś miałem krótką przygodę z boksem…[WYWIAD]

0

Artur Kuciapski to jedna z największych nadziei młodego pokolenia polskiej lekkoatletyki. Okrzyknięty największą rewelacją ubiegłorocznych Mistrzostw Europy w Zurichu, gdzie zdobył srebro w biegu na 800 metrów, zgodził się na wyczerpującą rozmowę, dzięki czemu o naszym vice mistrzu Europy dowiecie się bardzo wiele, czytając właśnie ten wywiad! Zapraszam do lektury…

P-S: Pytanie klasyka, ale muszę je zadać. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

A.K: Wszystko zaczęło się od lekcji wychowania fizycznego w szkole i od mojego nauczyciela Tomasza Lewickiego, który robił sprawdziany w szkole na 1000 metrów. Następnie zabierał najlepszych z nas na zawody szkolne, kiedyś nazywane czwartkami lekkoatletycznymi.

P-S: Czytałem, że robiłeś postępy w ekspresowym tempie, poprawiając się nawet o kilkanaście sekund na kolejnych zawodach.

A.K: Tak, w trzeciej klasie gimnazjum w maju pobiegłem 3 minuty i 4 sekundy, za tydzień 2 minuty i 53 sekundy, a w czerwcu na zakończenie czwartków 2 minuty i 42 sekundy. Wtedy jeszcze wcale nie trenowałem, byłem przeciętnym chłopcem biegającym za piłką całymi dniami.

P-S: Jednak twoja przygoda ze sportem rozpoczęła się chyba od innej dyscypliny.

A.K: W wakacje po zakończeniu drugiej klasy gimnazjum miałem krótką przygodę z boksem ale była to dosłownie przygoda.

P-S: Niektóre umiejętności jednak pewnie zostały.

A.K: Oczywiście coś zapamiętałem, ale nie miałem okazji jeszcze tego wykorzystać i może lepiej niech tak zostanie (śmiech).

P-S: Mimo twojego młodego wieku nękają Cię jednak częste kontuzje.

A.K: Niestety taki jest sport, może to i moja wina ponieważ czasami nie znam umiaru i chciałbym robić więcej niż się da, nie mniej jednak myślę, że w sporcie nie ma lekko i trzeba włożyć dużo pracy żeby osiągać dobre rezultaty.

P-S: To przez nie, nie wystąpiłeś na Halowych Mistrzostwach Europy w Pradze?

A.K: Tak, miałem kontuzję (pęknięty mięsień brzucha). Pewnie bym wystartował, ale niestety nie można było postawić diagnozy i to wszystko ciągnęło się tak długo, bo od mistrzostw w Zurychu aż do 23. grudnia, kiedy to przeszedłem operację.

P-S: Aktualnie wszystko jest już w porządku? Jak przebiegają przygotowania do nowego sezonu?

A.K: Tak już wszystko dobrze, biega się super. Treningi wznowiłem pod koniec stycznia, a aktualnie skończyłem obóz przygotowawczy przed sezonem w Zakopanem.

P-S: Gdzie wystartujesz na początek?

A.K: 16. maja w Łodzi na dystansie 400 metrów, a 26. maja w Ostrawie 600 metrów.

P-S: Czyli dystanse, których w najważniejszych imprezach nie preferujesz. Spowodowane to brakiem imprez z “800” czy specjalna treningowa zagrywka?

A.K: Taki plan założył trener, głównie mają być to starty treningowe, ale oczywiście walczymy też o wynik. Pierwsze starty będą wynikały z ciężkiego treningu, ponieważ jeszcze za wcześnie na wysoką formę, ona ma przyjść na te główne zawody w sierpniu. Maj to jeszcze taki okres gdzie mocno się trenuje i po to te rywalizacje na 400m i 600m aby poprzez większą motywację na zawodach dochodzić do prędkości startowych, w planach każdego trenera założenia na wysoką formę są dopiero w okresie gdy przychodzą starty na MŚ czy ME.

P-S: Wracając na moment jeszcze do tematu kontuzji. Nie odniosłem wrażenia, rozmawiając z Tobą, że podcinają Ci one skrzydła, a wręcz przeciwnie, co Ci w tym pomagało?

A.K: Nie przejmuję się nimi, gdyż jak bym miał się przejmować takimi sprawami, to już dawno bym nie trenował, myślę że człowiek jest w stanie wytrzymać niesamowicie dużo, te kontuzje mnie napędzają jeszcze bardziej i nie mam zamiaru się przez nie poddawać.

P-S: Opowiesz nam coś o swoim tatuażu?

A.K: To napis “Never Lose Hope” [tł. Nigdy nie trać nadziei]. Zrobiłem go w czasach gdy miałem dylemat czy dalej trenować i od tamtej pory zawsze mam nadzieję nawet wtedy gdy jest bardzo źle.

P-S: Trenujesz w grupie wraz z Asią Jóźwik i innymi dziewczynami. Daje to jeszcze większego kopa motywacyjnego i chęci treningu? Jesteś chyba jedynym mężczyzną w tym teamie, oprócz trenera.

A.K: Tak, trenujemy w jednej grupie i czasem się wygłupiamy ścigając się nawzajem (śmiech). Myślę, że oboje jesteśmy mocno zmotywowani czasami nawzajem się nakręcamy na mocny trening lub na zawodach. Trener głównie trenuje kobiety, w sumie na obozach jestem jako jedyny facet, teoretycznie jest jeszcze jeden chłopak w zespole, ale on rzadko bywa na zgrupowaniach.

P-S: Na ME w Zurichu oboje z Asią jechaliście po doświadczenie. Waszym zadaniem było przejście eliminacji, a przywieźliście do kraju dwa krążki. Emocji trenera chyba nie da się opisać.

A.K: Na pewno nie byliśmy brani pod uwagę co do zdobycia medalu, jednak każde z nas stanęło na wysokości zadania i wykonało 110 procent możliwości. Niestety nie widziałem reakcji trenera, bo kibicował nam sprzed telewizora. Na lotnisku minęło już trochę czasu i emocje były mniejsze, ale z trenera twarzy uśmiech nie znikał przez kilka dni.

P-S: Ile razy oglądałeś ten fenomenalny finisz z 7. miejsca po srebro Mistrzostw Europy?

A.K: Z kilka razy i próbowałem zrozumieć co dodało mi sił skoro 300m do mety nie mogłem ani trochę przyspieszyć.

P-S: I zrozumiałeś?

A.K: Nadal się czasami zastanawiam.

P-S:  Dzięki srebru z Zurichu zostałeś okrzyknięty największą rewelacją tychże mistrzostw. Stałeś się bardziej rozpoznawalny w Polsce i na lekkoatletycznych arenach międzynarodowych?

A.K: Myślę, że na pewno więcej ludzi mnie rozpoznaje, ale jeszcze nie tak masowo tym bardziej że lekkoatletyka nie jest aż tak bardzo medialnym sportem.

P-S: Ile brakuje Ci do najlepszych biegaczy na świecie w tej konkurencji?

A.K: Zależy to przede wszystkim od tego jak szybko będą biegać rywale w nadchodzącym sezonie, ale jeśli biegałbym sekundę szybciej niż teraz, to już nie byłoby dużych strat.

P-S: Orientacyjnie na jaki wynik liczysz podczas rywalizacji w tym sezonie? Będzie atak na rekord życiowy?

A.K: Nie jestem w stanie dokładne określić mojej dyspozycji, ale starty ją zweryfikują, a sezon pokaże na co mnie naprawdę stać, chciałbym jednak powtórzyć wynik poniżej 1 minuty 45 sekund.

P-S: Chciałem wrócić jeszcze na sekundę do Zurichu. Mówiłeś po mistrzostwach, że chciałbyś częściej rywalizować ze światową czołówką. Dostajesz więcej zaproszeń na międzynarodowe mityngi?

A.K: W nachodzącym sezonie będę brał udział m.in w zawodach Diamentowej Ligi, a tam startuje światowa czołówka biegów, więc walka będzie trudna i zacięta.

P-S: Patrząc na ubiegłoroczne wyniki można żałować, że na największych imprezach nie rozgrywa się sztafety 4x800m. Polska ekipa rośnie w siłę na tym dystansie nie tylko w Europie, ale i na świecie.

A.K: Tak, tworzymy mocną ekipę, mamy wielu utalentowanych średniodystansowców i zapowiada się że będzie ich coraz więcej, ale to bardzo dobrze widać, że poziom zainteresowania bieganiem wzrasta. Co do organizowania sztafet 4x800m to już powoli coś zaczyna się dziać, może niedługo zrobią tę konkurencję oficjalnie na głównych imprezach: IO, MŚ, czy ME.

P-S: Dlaczego nie startowałeś w Nassau, na dużych zawodach, ale jednak nieoficjalnych MŚ sztafet?

A.K: Nie startowałem ponieważ zbyt późno zacząłem przygotowania do sezonu i start na początku maja to dla mnie zdecydowanie za wcześnie.

P-S: W nadchodzącym sezonie ważniejsze będą MME w Tallinie czy MŚ w Pekinie? Do Tallina jedziesz jako jeden z głównych faworytów do złota.

A.K: Wszystko okaże się po pierwszych startach, kiedy dowiem się w jakiej formie jestem. Jeśli chodzi o imprezy to zarówno MME, jak i MŚ są dla mnie bardzo ważne, z tym że MŚ są bardziej prestiżowe z dużo silniejszą konkurencją.

P-S: Najpoważniejszym rywalem podczas MME wydaje się być Mark English, który jako jedyny dorównuje ci życiówką i ubiegłorocznymi rezultatami.

A.K: Równie dobrze może wyskoczyć ktoś spoza czołówki tak jak ja w Zurychu, mimo wszystko trzeba będzie być czujnym. W sporcie nie ma pewniaków.

P-S: Czy Twoim zdaniem jakiś Europejczyk jest w stanie namieszać w afrykańskiej koalicji podczas Czempionatu w Pekinie? Mając na myśli Europejczyk, oczywiście myślę o Polaku. Blisko tego był Marcin Lewandowski w Daegu i Moskwie, gdzie finiszował tuż za podium na 4. pozycji.

A.K: Myślę, że jest taka możliwość, na wielu zawodach typu Diamentowa Liga widać, że Europejczycy potrafią walczyć z czarnoskórymi biegaczami jak równy z równym.

P-S: Podsumowując, słyszałem, że masz bardzo ciekawe hobby…

A.K: Moje hobby to motoryzacja uwielbiam jeździć samochodem i bardzo dobrze, że często jeździmy na obozy. Kiedy są w kraju to zawsze nim jadę. W przeszłości śledziłem poczynania Roberta Kubicy w Formule 1, jednak teraz na oglądanie telewizji nie mam zbyt dużo czasu i w sumie wcale jej nie oglądam. Motoryzacja bardzo ciekawi mnie pod kątem mechanicznym. W przyszłości chciałbym sprawić sobie wiekowy samochód i samemu dopracowywać go do ideału.

P-S: Na sam koniec chciałbym życzyć Ci przede wszystkim zdrowia, spełnienia wszystkich założonych celów, nowych rekordów oraz medali na najważniejszych imprezach.

A.K: Dziękuję bardzo.

 

Z Arturem Kuciapskim rozmawiał Kacper Kaczmarek

 

 

Komentarze