Strona główna Pozostałe MMA KSW 44: Bedorf poddaje Pudzianowskiego w 1 rundzie. Zwycięstwa Materli, Juna oraz...

KSW 44: Bedorf poddaje Pudzianowskiego w 1 rundzie. Zwycięstwa Materli, Juna oraz Erbsta [Wyniki gali]

0

O nadchodzącej walce Mariusza Pudzianowskiego z Karolem Bedorfem mówiło się od lat. Dopiero jednak 9 czerwca 2018 roku, obaj fighterzy stanęli naprzeciwko siebie w okrągłej klatce KSW, by ostatecznie sprawdzić, których z nich okaże się lepszy.
Karol Bedorf od początku pojedynku okopywał nogi swojego rywala, a gdy Mariusz Pudzianowski spróbował przenieść starcie do parteru, ostatecznie to Karol Bedorf przejął kontrolę na macie i tam szybko zmusił do poddania się Mariusza Pudzianowskiego

. Ponadto zwycięstwa odnieśli m.in. Michał Materla, Erko Jun oraz Kleber Koike Erbst. 

Walka wieczoru:
120,2 kg:Karol Bedorf (15-3) pokonał 
Mariusza Pudzianowskiego (12-6. 1 NC) przez poddanie (kimura) 1 runda, 1:51 

Karta główna:

90 kg: Michał Materla (26-6) pokonał Martin Zawada (28-15-1) przez TKO (ciosy pięściami w parterze) 2 runda, 2:59

W co-main evencie wydarzenia w Ergo Arenie starli się z sobą Michał Materla i Martin Zawada, prawdziwi weterani świata MMA, którzy wnieśli do okrągłej klatki KSW ogromne doświadczenie z piętnastu lat kariery i ponad siedemdziesięciu pojedynków.

Już w połowie pierwszej rundy Michał Materla przeniósł starcie do parteru. Tam, dominując nad Martinem Zawadą, zdobył dosiad i zaatakował go potężnymi ciosami. Ostatecznie jednak pojedynek dotrwał do rudny drugiej, w której zawodnik ze Szczecina ponownie szybko przeniósł je na matę i tam nie dał innego wyboru sędziemu, jak tylko przerwać walkę.

120,2 kg: Erko Jun (1-0) pokonał Tomasza Oświęcińskiego (1-1) przez TKO (prawy sierpowy) 1 runda, 2:22

Jedną z głównych atrakcji gali KSW 44 w Ergo Arenie była kolejna walka Tomasza Oświecińskiego. Po udanym i emocjonującym debiucie w klatce KSW, Oświeciński stanął przed nowym wyzwaniem, a jego rywalem został młody, atletyczny i chcący udowodnić swoją wartość w boju, urodzony w Bośni 27-latek Erko Jun.

Mocno i szybko rozpoczął pojedynek Tomasz Oświeciński szukając nokautu na swoim rywalu, ale Jun wyczekał odpowiedniej chwili i to on znokautował Polaka już w pierwszej rundzie walki.

 


68 kg: Kleber Koike Erbst (24-4-1)pokonał Mariana Ziółkowskiego (19-6-1. 1 NC) przez poddanie (balacha) 1 runda, 3:34

Podczas gali KSW 44 kibice z Polski już po raz szósty mogli podziwiać niesamowite umiejętności Klebera Koike Erbsta w okrągłej klatce KSW. Początkowo, podczas nadchodzącej gali, żyjący w Japonii fighter miał zmierzyć się po raz drugi z Marcinem Wrzoskiem, a stawką pojedynku miał być wakujący pas dywizji piórkowej KSW. Kontuzja wyeliminowała jednak Polaka z tego pojedynku, a zamiast niego do walki stanął doświadczony, ale debiutujący w KSW Marian Ziółkowski.

Erbst od początku szukał możliwości przeniesienia walki do parteru, gdzie czuje się jak ryba w wodzie i faktycznie starcie szybko trafiło na matę. Tam, wywodzący się z Brazylii fighter, w pięknym stylu zmusił do poddania się Mariana Ziółkowskiego.


65,8 kg: Daniel Torres (8-3) pokonał Filipa Wolańskiego (11-3) przez niejednogłośną decyzję sędziów (2×29-28, 28-29)

W piątym boju gali KSW 44 doszło do bardzo ciekawego pojedynku dwóch młodych i utalentowanych zawodników wagi piórkowej. Filip Wolański, ponownie wcielił się w rolę gospodarza witającego w organizacji nowego fightera. Tym razem jednak jego rywalem był niebezpieczny Brazylijczyk, Daniel Torres.

Efektowane, mocne i wyrównane starcie stójkowe zaprezentowali w klatce KSW obaj zawodnicy. Kibice zgromadzeni w Ergo Arenie mieli więc okazję oglądać błyskawiczne wymiany ciosów i kopnięć oraz niebywałą wręcz odporność obu fighterów, która doprowadziła ich do decyzji sędziowskiej. Ostatecznie to jednak ręce Brazylijczyka zostały uniesione w geście zwycięstwa.

 


70,3 kg: Gracjan Szadziński (8-2) pokonał Paula Redmonda (14-7) przez TKO (ciosy pięsciami w parterze) w 2 rundzie,

W czwartym starciu gali KSW 44 do okrągłej klatki weszli zawodnicy lubiący dawać mocne, widowiskowe walki i nie zawiedli oczekiwań prezentując piękny stójkowy pojedynek. Zarówno Gracjan Szadziński jak i Paulu Redmond wychodząc do boju byli po dobrych zwycięstwach i obaj chcieli dopisać do swoich rekordów kolejne wygrane w KSW, ale ostatecznie to ręce Polaka, który w drugiej rundzie trafił rywala potężnym ciosem, zostały uniesione w geście zwycięstwa.

 

 

 


93 kg: Wagner Prado (14-3) pokonał Chrisa Fieldsa (12-8-1) przez TKO (ciosy pięściami w parterze) 2 runda, 2:17

Starciem otwierającym kartę główną gali w Ergo Arenie był pojedynek dwóch zagranicznych fighterów. Chris Fields, mieszkający w Dublinie weteran irlandzkiej sceny MMA starł się w nim z Wagnerem Prado, obdarzony potężnym uderzeniem Brazylijczykiem.

Prado od początku starcia szukał nokautu i pojedynek rozpoczął mocnymi ciosami. Walka szybko jednak trafiła do parteru, a później toczyła się w klinczu, gdzie Prado nie mógł rozwinąć skrzydeł.

W drugiej rundzie Fields próbował utrzymywać dystans, jednak Wagner Prado nie odpuszczał i w końcu trafił potężnym sierpowym posyłając na deski rywala, a następnie w parterze ciosami dokończył dzieła zniszczenia.

 


Karta wstępna:
70,3 kg: Łukasz Rajewski (8-3. 1 NC) pokonał Leo Zulicia (8-4) przez poddanie (skrętówka) 1 runda, 1:48

Podczas drugiego pojedynku gali KSW 44, Łukasz Rajewski przywitał w okrągłej klatce debiutującego w niej Leo Zulicia.

Walka obu zawodników wywodzących się ze sportów uderzanych szybko trafiła do parteru, gdzie Łukasz Rajewski zapiął ciasną dźwignię na kolano i zmusił do poddania się swojego rywala.


61,2 kg: Sebastian Przybysz (4-1) pokonał Dawida Gralkę (6-2) przez KO (prawy prosty) 1 runda, 1:48

W walce otwarcia gali KSW 44 publiczność zgromadzona Ergo Arenie obejrzała starcie dwóch czołowych fighterów wagi koguciej, dla których było to pierwsze wejście do okrągłej klatki KSW. Przed własną publicznością zawalczył Sebastian Przybysz, a jego rywalem był Dawid Gralka.

Dawid rozpoczął pojedynek agresywnie i od samego początku mocno atakował w stójce swojego rywala. Wystarczył jednak jeden błąd, by Sebastian Przybysz znokautował precyzyjnym lewym prostym przeciwnika z Łodzi.

 

 

 

 

Komentarze