Strona główna Siatkówka Reprezentacja Final Six LN M: Biało-czerwoni tiumfują z Brazylią po tie-breaku!

Final Six LN M: Biało-czerwoni tiumfują z Brazylią po tie-breaku!

0

Po niezwykle zaciętym i wyrównanym spotkaniu reprezentaci Polski zwyciężają 3:2 z ekipą Brazyli. Mimo że biało-czerwoni na turniej w Chicago udali się nieco rezerwowym składem, to potrafili zawalczyć i przechylić szalę zwycięstwa na swoja korzyść.

Spotkanie z wysokiego “C” rozpoczęli biało-czerowoni (5:1). Natychmiast przy tym wyniku o czas poprosił trener naszych przeciwników. To wyraźnie pobudziło Canarihnos, ruszyli do walki i po kilku akcjach doprowadzili do remisu (9:9). Potem dość długo toczyła się wyrównana walka. Brazylijczycy świetnie prezentowali się w ataku raz bloku. Na drugim czasie Brazylijczycy wypracowali sobie dwa oczka zaliczki (14:16). Chwilę później na boisko wszedł Janusz i Muzaj, ta podwójna zmiana opłaciła się biało-czerwonym, po skutecznych blokach na Lucarellim na tablicy wyników znów był remis (17:17). Końcówka odsłony była zacięta ipełna emocji, obie ekipy wyraźnie chciały skutecznie rozpocząć mecz. W tych decydujących momentach w ataku świetnie wypadł Bednorz (24:22). Polacy zakończyli seta trumfem po zerwaniu ataku Lucarelliego.

Drugiego seta od dwóch oczek zaliczki rozpoczęli Brazylijczycy (2:4). Niestety dwie kolejne akcje także padły łupem wicemistrzów świata z 2018 roku i wtedy to właśnie grę przerwał trener naszej ekipy Vital Heynen. Po czasie Polacy poprawili własną grę, skutecznie w ataku wypadał Bednorz, po skutecznym bloku na atakującym Canarihnos na tablicy pojawił się remis (9:9). Kilka chwil potem nasi rywale odyzksali przewage z początku partii (11:14). Jednak już na drugim czasie zaliczka Brazylii była już tylko jednopunktowa (15:16). Po czasie obserowowaliśmy walkę “łep w łep”. Po naszej strony z dobrej strony znów pokazywał się Batrosz Bednorz (21:21). Tym razem to podopieczni trenra Renana Dal Zotto zdobyli bardzo cenne dwa oczka zaliczki (22:24). Partia zakończyła się po zepsutej zagrywce biało-czerwonych.

Kolejną partię zespoły otworzyły od zaciętej walki (3:3). Po pierwszym czasie technicznym i asie serwisowym Bruno to Brazylijczycy wyszli na dwupunktowe prowadzenie (7:9). Dalsza część seta nie szła po myśli reprezentantów Polski. Przy wyniku (11:15) trener naszej ekipy dostał najpierw żółtą, potem czerwoną kartkę, która skutkowała utratą punktu. Po drugim czasie technicznym znów w polskiej drużynie obserwowaliśmy podwójną zmianę. Brazylijczycy jakby nagle stanęli, a nasi siatkarze odzyskali skuteczność i powrócili do wyrównanej gry (17:17). Jakby tego było mało w końcówce biało-czerwoni popisywali się skutecznymi atakami i blokami, a nasi rywale całkowicie stracili kontrolę i nie mogli sie rozwinąć w grze (19:22). Decydujące chwile tej partii zdecydowanie poszły po myśli naszej ekipy,  mistrzowie świata zagrali w niej koncertowo i pewnie doprowadzili odsłonę do zwycięstwa (21:25).

W czwartą odsłonę zdecydowanie lepiej weszli nasi rywale (1:4). Biało-czerowni nie radzili sobie na początku seta i nie mogli złapać właściwego rytmu gry. Brazylia szła za ciosem i punktował naszą ekipę w każdym elemencie (3:8). Po czasie Polacy próbowali odrabiać straty, ale Caranihnos dobrze prezentowali się w ataku, głównie ataku ze środka. Przewagę, którą sobie wypracowali na początku utrzymywali, byli niezwykle skuteczni w swoich akcjach (10:14). Przy wyniku (17:19) mieliśmy jeszcze szansę na remis. I tak w w końcówce na tablicy pojawił się wynik (21:22), który dawał nam ogromną nadzieję na wyjście na prowadzenie. Tak się jednak nie stało, nasi rywale do końca zachowali dużo zimnej krwi i wygrali tego seta (21:25).

Tie-break od trzech oczek zaliczki rozpoczęli nasi reprezentanci (5:2). Oczywiście Canarihnos ruszyli szybko do walki i przy zmianie stron różnica była już znacznie mniejsza (8:7). Po zmianie stron ze świetnej strony prezentował się Bartosz Kwolek  (10:7). Ta przewaga umożliwiła nam komfort gry, nasi siatkarze utrzymali do końca niezwykła pewność siebie i udowodnili, że nawet w tym składzie mogą zwyciężać z takimi potęgami jak Caranihnos. Mecz zakończyl Bednorz po mocnym ataku z lewej strony (15:9).

Polska – Brazylia 3:2 (25:23, 23:25, 25:21, 21:25, 15:9)

Polska:  Komenda, Kaczmarek, Bołądź, Kwolek, Janusz, Muzaj Bednorz, Kłos, Łuksik, Huber, Popiwczak

Brazylia: Bruno, Isac, Eder, Fernando, Wallace, Leal, Douglas, Lucas, Lucarelli, Mauricio, Alan, Flavio, Maique

Komentarze