Strona główna Piłka nożna Fortuna Puchar Polski: Stalówka bez szans w starciu z Lechią

Fortuna Puchar Polski: Stalówka bez szans w starciu z Lechią

0
foto: 4miasta.pl

W spotkaniu 1/32 piłkarskiego Fortuna Pucharu Polski trzecioligowa Stal Stalowa Wola przegrała z Lechią Gdańsk 0-4 (0-2). Gdańszczanie, którzy z opóźnieniem – z uwagi na przypadek koronawirusa w zespole – rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu – nie mieli żadnych problemów z pokonaniem pierwszej przeszkody rozgrywek, aplikując rywalom po dwa gole w obu połowach.

 

Dwukrotny zdobywca i finalista poprzedniej edycji Pucharu Polski przyjechał do Stalowej Woli w mocno eksperymentalnym składzie. Miejscowi sympatycy wyglądali portugalskiej gwiazdy gdańskiej ekipiy Flavio Paixao, a ten początkowo usiadł na ławce rezerwowych.

Lechia ze stoickim spokojem rozpoczęła ten mecz nieśmiało szukając okazji do zdobycia bramki. Takowa mogła już nastąpić w 4 min. gry, kiedy groźnie w pole karne szarżował Maciej Gajos, jednak zdecydowane wyjście Matthiewa Korziewicza utrudniło pomocnikowi gości oddanie skutecznego strzału. Gra ożywiła się na dobre, bo po chwili okazało się, że trzecioligowcy ze Stalowej Woli nie zamierzają oddawać pola. Śmiałą próbę z dystansu podjął Szymon Jopek i ofiarnie musiał interweniować Bartosz Kopacz. W kolejnym okresie czasu Stal penetrowała gdańskie przedpole i obrońcy przyjezdnych musieli się mieć na baczności. Niemniej w 12. min, na czystą pozycję wyszedł Łukasz Zwoliński i Stalówkę przed stratą bramki uchronił udany wślizg Piotra Witasika.

Na początku drugiego kwadransa Lechia mocniej przycisnęła miejscowych, czego efektem było objęcie prowadzenia. Miękka wrzutka Rafała Pietrzaka na głowę Karoli Fili zakończyła się niezbyt mocnym, lecz precyzyjnym strzałem i bramkarz Stali po raz pierwszy wyciągał w 18. minucie piłkę z siatki. Nie minęło pięć minut gry, a przybysze z północy cieszyli się z drugiego gola. Dobrze na piłkę nabiegł w polu karnym Łukasz Zwoliński i po asyście Fili futbolówka znalazła drogę do siatki. Przed upływem pół godziny spotkania gospodarze mieli podstawy ku temu, by poprawić humory sobie i kibicom. Najpierw z pola karnego nie trafił w bramkę Jopek, a w kolejnej akcji Michał Fidziukiewicz został zastopowany przez jednego z defensorów.

W ostatnim fragmencie przed przerwą niewiele się już działo na boisku poza sytuacją sam na sam Macieja Gajosa z bramkarzem Stali, z którego zwycięsko wyszedł ten drugi.

Po przerwie gdańszczanie całkowicie opanowali sytuację na boisku, w ciągu kilku minut dochodząc do kilku dobrych pozycji, z których jedną zamienili na trzeciego gola. W 52. min. Fila spostrzegł dobrze ustawionego Gajosa, a ten strzałem w długi róg nie dał szans Korziewiczowi. Mimo wysokiego prowadzenia przewaga piłkarzy z Gdańska w dalszym ciągu rosła, co dało trenerowi Piotrowi Stokowcowi okazję do rotowania składem. Najpierw na boisku pojawił się wreszcie Paixao, jednak niewiele później plac gry wzbogacił się o kolejnych graczy młodej armii Lechii. W 68. min. Tomasz Makowski zagrał w pole karne do Jakuba Kałuzińskiego, a 17-letni zawodnik gości okazji nie zmarnował i było już 0-4.

Miejscowi piłkarze próbowali uzyskać honorowe trafienie, ale że celowniki mieli ustawione nie najlepiej, wynik pozostawał bez zmian. Najlepszą okazję dla Stali zmarnował Fidziukiewicz, strzelając z kilku metrów z woleja wysoko nad bramką.

Tak wyraźny dystans zaspokoił graczy Lechii, którzy koncentrowali się już bardziej na dograniu zawodów bez niepotrzebnych kontuzji.

Chociaż przed sezonem przypadek koronawirusa w zespole Lechii wyraźnie opóźnił i storpedował przygotowania do nowego sezonu gdańszczanie niewielkim nakładem sił pokonali pierwszą przeszkodę w Pucharze Polski.

 

STAL STALOWA WOLA – LECHIA GDAŃSK  0:4 (0:2)

Fila 18., Zwoliński 23. Gajos 52., Kałuziński 68.

Stal Stalowa Wola: Korziewicz – Hudzik, Witasik, Mroziński, Zmorzyński, Jopek, Waszkiewicz, Stelmach (Szifer) , Płonka, Surmiak (Pilch), Fidziukiewicz

Lechia Gdańsk: Alomerović – Pietrzak, Kopacz, Nalepa, Fila (80. Kobryń), Gajos (57. Udovicić), Kubicki, Makowski, Sopoćko (65. Żukowski), Mihalik, Zwoliński (57. Flavio)

 

Komentarze