czwartek, 30 czerwca, 2022

Jakub Kochanowski: „Ten pech zaczął obracać się w szczęście”

Wczoraj siatkarze z PGE Skry Bełchatów po niesamowicie emocjonującym starciu wygrali z Zenitem Sankt Petersburg „złotego seta”. Tym samym awansowali do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów.

– Mieliśmy z tyłu głowy to, że mimo że jeżeli przegramy ten mecz, to zagramy w złotym secie i będziemy mieli jeszcze jedną szansę, żeby wywalczyć sobie awans. To nam trochę przeszkadzało, bo nie mogliśmy odpalić tak jak odpaliliśmy w Bełchatowie. Tak naprawdę naszą najlepszą siatkówkę pokazaliśmy dopiero w złotym secie. Uważam, że stać nas na jeszcze więcej. Najważniejsze jest to, że awansowaliśmy.mówi środkowy PGE Skry Bełchatów, Jakub Kochanowski. -Każdy był tak samo ważny na boisku i zdecydowanie to może być naszym największym atutem na przełomie całego sezonu zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w PlusLidze.

-Muszę przyznać, że mieliśmy tyle problemów w tym sezonie, że nikt nie myślał o znalezieniu się w najlepszej czwórce w Europie, ale ten pech zaczął obracać się w szczęście. Mam nadzieję, że tak już będzie do końca sezonu: szczęśliwie i w zdrowiu.- dodaje Kochanowski.

Po meczu wypowiedział się również Artur Szalpuk, który w dniu spotkania obchodził swoje urodziny:

– To był wymarzony prezent. Myślę, że przed meczem awans po złotym secie bralibyśmy w ciemno, więc nie ma co narzekać. Drużyna Sankt Petersburga zagrała dużo lepiej niż w Bełchatowie, my trochę gorzej. Najważniejsze, że kiedy przyszedł ten najcięższy moment, potrafiliśmy pokazać naszą najlepszą siatkówkę i pewnie wygraliśmy tego złotego seta.

-Jestem pozytywnie zaskoczony tym co się dzieje w ćwierćfinałach, bo wydawało się, że każda rywalizacja ma swojego wielkiego faworyta, który raczej nie daje większych szans. Szkoda drużyny z Gdańska, bo myślę, że zasłużyli na awans. My pokonaliśmy faworyzowany Sankt Petersburg, więc nie pokuszę się o stwierdzenie kto awansuje, choć uważam, że faworytem jest Lube.- komentuje przyjmujący bełchatowskiej drużyny.

– Ten mecz nie był dla nas prosty. Wiedzieliśmy, że mierzymy się z dość silną drużyną. Zawsze z drużynami rosyjskimi gra się ciężko. Cieszę się, że cały zespół mógł się przeciwstawić, bo faktycznie nie układała nam się ta gra, nie wychodziło nam to, co mieliśmy w zamyśle. Czasami te taktyczne rzeczy się zaburzyły, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy tego ostatniego seta, do którego na pewno nie chcieliśmy doprowadzić.- mówi kapitan drużyny, Mariusz Wlazły- Na pewno jesteśmy na etapie, gdzie wszyscy wracamy do pełni zdrowia i możemy pomagać temu zespołowi. Oczywiście nie było lidera, osoby, która wyraźnie ciągnęłaby ten zespół, ale fajnie, że te osoby się wymieniały i w trudnych momentach brały na siebie odpowiedzialność. (…) Najważniejsze, że jako zespół potrafiliśmy się podnieść w tych trudnych momentach, no i w tym najważniejszym secie odnieść zwycięstwo.

Źródło: Materiały prasowe PGE Skry Bełchatów/ opracowanie własne

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Udostępnij

Najnowsze

SOCIAL MEDIA