Strona główna Siatkówka PlusLiga Liga Mistrzów Świata wystartowała z przytupem! W pierwszej kolejce wspomniano zmarłego Miguela...

Liga Mistrzów Świata wystartowała z przytupem! W pierwszej kolejce wspomniano zmarłego Miguela Angela Falascę

0

Mnóstwo atrakcyjnej siatkówki na najwyższym światowym poziomie, zacięta pięciosetowa walka, zadowoleni kibice w halach i świetne wyniki oglądalności w Polsacie Sport. Liga Mistrzów Świata wystartowała z przytupem.

 

Niedzielne transmisje telewizyjne w Polsacie Sport oglądało 205 tys. widzów (mecz GKS Katowice – Asseco Resovia Rzeszów 3:2) i 230 tys. starcie w Ergo Arenie (Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 1:3). Te świetne wyniki oglądalności ligowej siatkówki tylko wzmacniają tezę o bardzo udanym starcie PlusLigi sezonu 2019/2020. Dodajmy, że sezonu jubileuszowego, bo dwudziestego w historii zawodowej ligi.

 

– Muszę przyznać, że tego się spodziewał i na to po cichu liczyłem – tak start PlusLigi ocenia Paweł Zagumny, prezes zarządu Polskiej Ligi Siatkówki. – Mieliśmy wszystko, co kibice kochają. Trzy mecze kończyły się dopiero po pięciu setach, a choć to oczywiście dopiero początek rozgrywek, momentami oglądaliśmy naprawdę wysoki poziom sportowy, godny Ligi Mistrzów Świata. 

 

Sporym sukcesem zakończyła się pierwsza kolejka także pod względem atrakcji i frekwencji w halach. W Gdańsku starcie miejscowego Trefla z PGE Skrą obejrzało 5500 widzów, co jest wynikiem imponującym i dobrze wróży PlusLidze, zresztą świetna atmosfera panowała także choćby w meczu inaugurującym sezon w Olsztynie. Wypełniona kibicami Urania poniosła graczy Indykpolu AZS do zwycięstwa 3:2 nad Cerradem Eneą Czarnymi Radom.

 

Bardzo dobrze w świecie siatkówki została odebrana nasza akcja upamiętnienia Miguela Angela Falaski, wieloletniego gracza i trenera, mistrza Polski na boisku i na ławce w barwach PGE Skry Bełchatów. Każdy z sześciu meczów inauguracyjnej kolejki poprzedziła minuta ciszy, dodatkowo PGE Skra przygotowała pamiątkową koszulkę z nr 10, którą zaprezentowano przed pierwszym gwizdkiem meczu w Ergo Arenie. Z kolei Andrzej Wrona, środkowy PROJEKTU Warszawa na rozgrzewkę przed sobotnim meczem z MKS-em Będzin wyszedł w koszulce ze zdjęciem zmarłego przyjaciela i z napisem „Dziękuję za wszystko, mój przyjacielu!”.

 

– Miguel spędził kawał życia w Polsce jako zawodnik i trener, więc należy mu się hołd i dobrze, ża ta pierwsza kolejka jest mu poświęcona. Choć byłem na uroczystościach pogrzebowych w Monzy, to wciąż trudno przyswoić mi tę wiadomość, że nie ma go już wśród nas. Zwłaszcza, że odszedł w tak młodym wieku. Miguel miał ogromny wpływ na moją przygodę z siatkówką – przyznał Wrona.

– Akcja związana z upamiętnieniem Miguela była potrzebna także całemu naszemu środowisku – uważa prezes Zagumny. – Pokazaliśmy światu, jak ważni są dla nas ludzie, którzy związali się Polską choć na chwilę dłużej.

W inauguracyjnej kolejce PlusLigi w Lidze Mistrzów Świata zadebiutowali zagraniczni gracze, którzy mają potencjał, by stać się obok polskich mistrzów świata, gwiazdami naszych rozgrywek. Kapitalnie wypadli Irańczyk Seyed Mousavi z Indykpolu AZS Olsztyn czy Dušan Petković z PGE Skry Bełchatów.

PlusLiga od początku przywitała mnie świetną atmosferą i bardzo wysokim poziomem – mówi środkowy reprezentacji Iranu. – Czy chcę stać się jedną z jej gwiazd? Oczywiście, po to przyszedłem do Olsztyna, by jak najbardziej pomóc drużynie, a jeśli się to uda, to będę miała szanse pokazać się w Polsce z najlepszej strony.

 

Warto też zwrócić uwagę, że w meczu w Gdańsku w podstawowym składzie Trefla zagrał Wojciech Grzyb. Wicemistrz świata z 2006 roku jest jedynym graczem PlusLigi, który występował w niej nieprzerwanie od 2000 roku, czyli od jej powstania. Ma już na swoim koncie 463 rozegrane mecze i 2987 zdobytych punktów. Ten fantastyczny dorobek z pewnością jeszcze poprawi.

 

Pierwsza kolejka to był także czas debiutów na ławkach trenerskich i co interesujące, zmiany tendencji w Lidze Mistrzów Świata. Ośmiu polskich trenerów i tylko sześciu zagranicznych – tak wygląda bowiem statystyka szefów sztabów w klubach PlusLigi. Po raz pierwszy od dawna polscy szkoleniowcy dostali szansę w klubach, które nie ukrywają medalowych aspiracji. Aż w dziesięciu klubach doszło do zmiany na stanowisku trenera, a większość posad objęli polscy szkoleniowcy. Z zagranicznych szkoleniowców do PlusLigi trafili tylko Nikola Grbić (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) i Paolo Montagnani (Indykpol AZS Olsztyn), a z kolei jeden trener zagraniczny – Andrea Anastasi – zmienił klub wewnątrz ligi zamieniając Trefla Gdańsk na PROJEKT Warszaw. Na inaugurację bardzo ciekawie wyglądało starcie polskiej myśli szkoleniowej w Gdańsku, gdzie Trefla poprowadził mistrz świata Michał Winiarski a po drugiej stronie stanął Michał Mieszko-Gogol, asystent Vitala Heynena

 

– Cieszę się, że mamy wielu Polaków w lidze, bo to jest coś, czego nie było. Dobrze, że ten trend się zmienia i za każdego Polaka trzymam kciuki. Powoli zaczynamy doceniać to, co mamy. To są pierwsze efekty tego, że przez piętnaście, czy dwadzieścia lat mieliśmy tylu zagranicznych trenerów i się od nich uczyliśmy – mówi Michał Mieszko Gogol z PGE Skrę Bełchatów.

Komentarze