Strona główna Siatkówka Europejskie puchary LM: Horror z happy endem dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

LM: Horror z happy endem dla ZAKSY Kędzierzyn-Koźle

0

W pierwszym spotkaniu 1/3 finału Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle podejmowała w Hali Azoty VfB Friedrichshafen. Zarówno polski jak i niemiecki zespół bardzo dobrze prezentowały się w tegorocznej edycji turnieju. Obydwie drużyny w fazie grupowej odniosły komplet zwycięstw. Tym razem jednak lepsi okazali się podopieczni Andrei Gardiniego, chociaż nie obyło się bez potknięć.

Kędzierzynianie bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie, na samym początku zyskując przewagę (7:4). Przyjezdni jednak nie zamierzali się poddawać tak łatwo i po krótkiej chwili doprowadzili do remisu (12:12). Od tamtej pory zespoły grały punkt za punkt. Drobne niuanse decydowały o tym, kto wysunie się na prowadzenie. Set zbliżał się do końca, a sytuacja nadal nie była wyjaśniona (22:22). Na szczęście dla kędzierzynian, to im sprzyjało szczęście w tym fragmencie gry. Po skutecznym ataku Bieńka ze środka mogli cieszyć się z pierwszego wygranego seta w tym spotkaniu (25:23).

Od początku kolejnej odsłony siatkarze VfB Friedrichshafen pokazywali, że nie zamierzają tak łatwo oddać tego spotkania. Minuty mijały, a zespoły ciągle pozostawały w stałym kontakcie punktowym (6:6). Dopiero gdy set wkraczał w decydującą fazę miejscowym udało się wyrwać na skromne dwupunktowe prowadzenie (18:16). Utrzymanie go nie było wcale łatwe, jednak ZAKSA podołała zadaniu. Kolejny set również padł łupem podopiecznych trenera Gardiniego, tym razem jednak z nieco większym zapasem punktowym (25:21).

Identycznie jak w dwóch poprzednich partiach zaczęliśmy od remisu, ale tym razem przyjezdnym o wiele szybciej udało się zdobyć przewagę (7:9). Kędzierzynianie wprawdzie szybko wyrównali, jednak nie na długo. VfB Friedrichshafen ponownie odskoczyło rywalom (12:15). Nim się obejrzeliśmy, a dystans między zespołami znacznie urósł (15:20). Gospodarze nie byli w stanie dogonić zespołu z Niemiec. Podopieczni trenera Heynena wygrali trzecią odsłonę 25:22 tym samym przedłużając swoje szanse w spotkaniu.

Kolejny set również był kopią poprzedniego. Pomimo początkowo wyrównanej walki, to Niemcy jako pierwsi znajdowali sposób na zdobycie i przede wszystkim utrzymanie przewagi (5:8). Kędzierzynianie dwoili się i troili, jednak nie byli w stanie pokonać tego kilku punktowego dystansu, który stworzyli ich rywale (13:15). Cały czas pozostawali w roli zespołu “goniącego” wynik (19:23). Napędzeni swoją dobrą dyspozycją podopieczni Vitala Heynena doprowadzili czwartą odsłonę do końca ponownie zwyciężając 25:22.

Tie-break przyniósł nie mniej nerwów niż pozostałe części spotkania. Od pierwszego gwizdka gra była niesamowicie zacięta (3:3). Ponownie na prowadzenie zaczęli wysuwać się przyjezdni i musiało minąć trochę czasu, zanim ZAKSIE udało się wyrównać (4:6, 11:11). To widocznie zaskoczyło gości. Pozwolili miejscowym odebrać sobie prowadzenie i zanim zdążyli zareagować było za późno. ZAKSA triumfowała 15:13.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – VfB Friedrichshafen 3:2 (25:23, 25:21, 22:25, 22:25, 15:13)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Szymura, Rejno, Falaschi, Toniutti, Buszek, Jungiewicz, Wiśniewski, Bieniek, Torres, Semeniuk, Deroo, Maziarz, Zatorski, Banach

VfB Friedrichshafen: Atanasow, Bołądź, Takvam, Sossenheimer, Protopsaltis, Collin, Tischer, Malescha, Gunthor, Kevorken, Kocian,  Steuerwald

Komentarze