Strona główna Siatkówka Europejskie puchary LM: ZAKSA żegna się z Ligą Mistrzów!

LM: ZAKSA żegna się z Ligą Mistrzów!

0
Stocznia Szczecin vs. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, 17.10.2018 r. Szczecin FOTO: Adam Kowalski

Do kolejnego spotkania grupowego Ligi Mistrzów ZAKSA przystępowała z ogromną presją. Aby móc awansować do ćwierćfinałów w wicemistrzowie Polski musieliby pokonać gospodarzy, Cucine Lube Civitanova, oraz liczyć na korzystne rozstrzygnięcia w innych grupach. Kędzierzynianie byli o krok od wykonania tego zadania, jednak Włosi całkowicie odwrócili losy spotkania i wyrwali ZAKSIE zwycięstwo 3:2.

Spotkanie otworzyła seria dobrych ataków Włochów (4:2). Kędzierzynie jednak nie pozwolili się zdominować i szybko doprowadzili do remisu 5:5. Obydwa zespoły radziły sobie bardzo dobrze i przez pewien czas gra toczyła się punkt za punkt. Ostatecznie gospodarze zaczęli odskakiwać (12:9) i o czas poprosił Andrea Gardini. Przerwa przyniosła zamierzony rezultat, bo kędzierzynie odrobili stracone “oczka” (15:14), a po punktowym serwisie Bieńka nawet wyszli na prowadzenie  (15:16). Lube widocznie zaskoczył taki obrót sprawy, bo niespodziewanie podopieczni Ferdinando De Giorgiego stanęli w miejscu. Wicemistrzowie Polski oczywiście nie mogli nie skorzystać z takiej okazji i szybko wyrwali sie do przodu (16:18, 17:21). Sama końcówka seta to istny Rafał Szymura Show. Młody przyjmujący był niesamowicie skuteczny w ataku i to on mógł postawić kropkę nad “i” odbijając blok rywali (20:25).

Po krótkiej przerwie Włosi wrócili na boisko ze zdwojoną energią. Od samego początku walka toczyła się punkt za punkt, z niewielką przewagą dla ZAKSY (2:3, 5:5). Podopieczni Andrei Gardiniego jednak bez większych problemów powiększyli swoje prowadzenie. Przy stanie 6:11 na boisku w miejsce Joandry’ego Leala pojawił sie Osmany Juantorena, a chwilę później Diego Cantagalli zmienił Cvetana Skolova. Rotacje jednak nie przyniosły Włochom nic dobrego. Kędzierzynie bez zmian utrzymywali dystans (7:14). Wicemistrzowie Włoch nie sprawiali przyjezdnym większych kłopotów, podopieczni Andrei Gardiniego pewnie utrzymywali kontrolę nad grą (13:18). Set powoli dobiegł końca i nic nie wskazywałoby a to, żeby ZAKSA miała go przegrać (18:22). Nie oznaczało to jednak też tego, że Lube łatwo złoży broń. Przekonać się o tym mógł Łukasz Kaczmarek, który nadział się na włoski blok (21:23). Na szczęście Lube wyciągnęło pomocną dłoń w stronę przyjezdnych i seta zakończyła zepsuta zagrywka Simone’a (22:25).

Podobnie jak w poprzedniej części spotkania, ten set rozpoczął się od gry punkt za punkt (4:4, 6:6). Wicemistrzowie Włoch na krótką chwilę zdobyli prowadzenie (7:6), jednak kędzierzynianie szybko odwrócili bieg rzeczy (8:9, 11:12). Gospodarze kolejny raz w tym spotkaniu zaliczyli przestój. ZAKSA, podobnie jak i poprzednio, chętnie wykorzystała słabszy moment gry przeciwników. Po bloku na Sokolov’ie dystans między zespołami wynosił trzy “oczka” (14:17). Podopieczni Andrei Gardiniego grali jak natchnieni, fantastycznie spisywał się Kaczmarek. Partia zbliżała się do końca, a kędzierzynianie niezmiennie mieli kontrolę nad grą (16:20). Po kolejnym skutecznym ataku Szymury przyjezdni mieli do wykorzystania serię piłek meczowych (20:24). Niestety, w tym momencie sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Lube ruszyło do walki i nim się obejrzeliśmy na tablicy wyników wyświetlił się remis 24:24. Rozpoczęła się bardzo długa i nerwowa walka na przewagi (28:28). Spektakularne akcje przeplatały się z banalnymi błędami. Na nieszczęście kędzierzynian gospodarze w ostatniej chwili zaczęli skutecznie grać blokiem i najpierw “czapę” dostał Bieniek, a chwilę po nim Szymura. Włochom udało się wygrać seta i tym samym wydłużyć spotkanie o co najmniej jedną, kolejną partię (34:32).

Pomimo tego, że czwarty set rozpoczął się nieznacznie lepiej dla ZAKSY (2:3), wicemistrzom Włoch szybko udało się odebrać przewagę (5:3). Kędzierzynianie walczyli, ale nie byli w stanie przełamać rywali (9:8). Genialnie spisywał się Sokolov, który widocznie przejął rolę lidera zespołu. Po kolejnej piekielnie trudnej zagrywce Bułgara o czas zmuszony był poprosić trener Gardini (14:11). Nie wzruszyło to doświadczonego zawodnika, który po przerwie popisał się kolejnym asem. Z każdą akcją dystans między drużynami powiększał się i tym samym uciekały szanse ZAKSY na awans (18:12). Dużo wskazywało na to, że Lube bez większych problemów doprowadzi do tie-breaka (20:15). Ostatnie słowo należało do Juantoreny, który skończył czwartego seta skutecznym atakiem (25:21).

Podobnie jak na początku każdego poprzedniego seta, zaczęliśmy od gry w kontakcie (4:4) i dopiero po chwili na prowadzenie zaczęli wysuwać się podopieczni trenera De Giorgiego (8:6). Kędzierzynianie wcale sobie nie pomagali, bo popełniali proste błędy, które tylko powiększały dystans (10:7). To głównie brak skuteczności pogrążył ZAKSĘ w tej partii. Ostatnie słowo należało do Tomasza Kalembki, który wprowadzony został na zagrywkę i zepsuł ją (15:12). W ten sposób wicemistrzowie Polski pożegnali się z Ligą Mistrzów, a do dalszej fazy awansowała PGE Skra Bełchatów.

Cucine Lube Civitanova – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:2 (20:25, 22:25, 34:32, 25:21, 15:12)

Cucine Lube Civitanova: Sokołow (24), D’Hulst (1), Massari (21), Stankovic (3), Leal (2), Simon (23), Balaso (libero) oraz Juantorena (10), Cantagalli, Cester (5) i Rezende (3)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Kaczmarek (18), Toniutt (3), Wiśniewski (5), Bieniek (10), Śliwka (14), Szymura (21), Zatorski (libero) oraz Stepień, Shaw, Koppers (1), Kalembka (1) i Sacharewicz

 

Komentarze