Strona główna Siatkówka Liga siatkówki kobiet LSK: Radość Kaliszanek w Radomiu

LSK: Radość Kaliszanek w Radomiu

0

W ostatnim starciu 14. serii gier Ligi Siatkówki Kobiet broniąca się przed spadkiem z ligi E.LECLERC Radomka RADOM uległa w trzech setach zespołowi ENERGA MKS KALISZ. Gdyby jednak gospodynie zachowały więcej zimnej krwi w trzecim secie, mogło być rożnie…

Radomianki przystąpiły do tego spotkania z mocna wolą odniesienia zwycięstwa, ale w pierwszym secie tylko na początku zaskoczyły rywalki, prowadząc szybko 3:0. Potem było dużo dynamiki i chęci w przeprowadzanych akcjach, ale dokładności i skuteczności już o wiele mniej. Siatkarki gości szybko więc doszły miejscowe i do stanu 14:14 wynik oscylował wokół remisu. Następnie sprawy w swoje ręce wzięły Vesovic i Helić, a Kaliszanki objęły prowadzenie i ekspresowo uciekły najpierw na 4 punkty (15:19), a niebawem na 6 (16:22). Sklasyfikowane wyżej w tabeli LSK siatkarki z Kalisza kontrolowały już końcówkę seta, wygrywając 25:20.

Drugi set był brzemienny w skutkach dla gospodyń . Zbyt wiele im się nie udawało, a prawdziwą zakałą było przyjęcie zagrywki. Trzykrotnie miejscowe tego w ogóle nie uczyniły, a w ośmiu innych przypadkach dokonały przyjęcia w taki sposób, że w konsekwencji gry można było jedynie myśleć o przebiciu piłki na drugą stronę siatki. W takiej sytuacji starania rozgrywającej Zaborowskiej wystarczyły raptem na kilka piłek. Potem większą przewagę wypracowały zawodniczki Energi Kalisz i prowadziły 5. oczkami (11:16). Jednakże po kilku akcjach kibice w Radomiu doczekali się w tym secie “emocji”. Dwie wygrane piłki radomianek, z których jedna była sprawdzana przez system challenge spowodowała, że obsługa techniczna tablicy świetlnej pomyliła wynik i ze sporej przewagi przyjezdnych zostało… 2 punkty. Słusznej boruty narobił wtedy szkoleniowiec ekipy z Kalisza , natomiast ustalenie rzeczywistego wyniku pochłonęło sędziom dobre kilka minut. Nie bez problemu znaleziono dowód na rację zdenerwowanego trenera, na tablicy wyników pojawiło się 4 punkty różnicy (14:18) na korzyść gości, a reszty w tym secie pilnowały już przyjezdne zawodniczki na parkiecie, wygrywając pewnie 25:17.

W trzecim secie wydawało się, że siatkarki z Radomia wrócą do tego spotkania. Poprawiły zagrywkę, a także pojawił się rzadko spotykany element w tym spotkaniu – blok. Efektowne zagranie tym elementem sprawiło, ze od dłuższego czasu gospodynie pierwszy raz wyszły na dwupunktowe prowadzenie (9:7), a po nieprecyzyjnym ataku Helić było już 10:7. Znowu uaktywnił się trener Pasiński, wziął czas dla swojej drużyny, a po czterech punktach z rzędu Kaliszanek to one wyszły na prowadzenie (12:13). Rywalkom nie pozostała dłużna Szczepańska-Pogoda, która kilkakrotnie w tym secie świetnie zaserwowała, zdobywając w sumie tą bronią 4 punkty. Po drugiej stronie siatki miała jednak godną przeciwniczkę Budzoń, która z niczego potrafiła nagrywać partnerkom świetne piłki. Końcówka partii obfitowała w wiele sytuacji stykowych, wobec tego trenerzy średnio co drugą akcję prosili o weryfikację zdarzeń. Lepiej ten rodzaj emocji zniosła ekipa przyjezdna wygrywając seta na przewagi 27:25 i cały mecz 3:0.

E.LECLERC RADOMKA RADOM – ENERGA MKS KALISZ  0:3 (20:25, 17:25, 25:27)

MVP: Adrianna Budzoń

E.LECLERC RADOMKA RADOM: Lazcano, Bodasińska, Witkowska, Laskowska, Szpak, Bałucka, Azizova, Kubacka, Bałuk, Biała, Zaborowska, Mucha, Szczepańska-Pogoda, Jonnes-Perry

ENERGA MKS KALISZ: Hurley, Ptak, Jasek, Rybak, Szperlak, Centka, Helić, Budzoń, Vesović, Brzezińska, Kulig, Łysiak

 

 

 

Komentarze