Strona główna Siatkówka Liga siatkówki kobiet LSK: W Rzeszowie bez niespodzianki

LSK: W Rzeszowie bez niespodzianki

0
foto: cev.lu

W 20. spotkaniu Ligi Siatkówki Kobiet DevelopresSkyRes Rzeszów podejmował beniaminka, Energię MKS Kalisz. Podopieczne trenera Mielliego nie zawiodły i bez większych problemów wygrały bez straty seta.

Początek meczu zdecydowanie należał do gospodyń. Rzeszowiankom udało się zdobyć bezpieczną przewagę nad rywalkami, ale zamiast ją powiększyć, niespodziewanie stanęły w miejscu. W ten sposób ze stanu 6:4 na tablicy wyników pojawiło się 7:7. Podopieczne trenera Milliego jednak nie przestraszyły się nagłego zrywu MKS-u i po serii dobrych zagrywek Barakovej  wróciły na prowadzenie (12:9). Kaliszanki ponownie spróbowały dogonić gospodynie, dobrą passę rzeszowianek przerwała ostatecznie Rebecka Lazic. Energii udało się nawet odebrać kontrolę nad grą (15:17), ale w porę zareagował szkoleniowiec Developresu. Po czasie na prośbę Milliego przyjezdne zaczęły popełniać banalne błędy, co miejscowe chętnie wykorzystały. Końcówka partii zdecydowanie należała do rzeszowianek. Kropkę nad “i” postawił fantastyczny atak Blagojević (25:19).

Na starcie drugiego seta przyjezdnym udało się zbudować drobną przewagę, jednak zanim zdążyły się rozpędzić rzeszowianki doprowadziły do remisu 5:5. Siatkarki Developresu jednak nie wykorzystały swojej szansy i pozwoliły, by kolejne kilka “oczek” wpadło na konto Energii (6:9). Trener Micelli nie pozowolił swoim podopiecznym kontynuować gry i poprosił o czas, co okazało się dobrym posunięciem. Miejscowe najpierw dogoniły rywalki (10:11), a chwile później, dzięki fantastycznej grze blokiem, przejęły kontrolę nad grą. Gospodynie szybko się rozpędziły i po chwili miały już sześć punktów przewagi (17:11)! Co prawda kaliszankom udało się jeszcze trochę “odkuć” przed końcem seta, ale nie był to imponujący powrót. Gospodynie triumfowały 25:17.

Kaliszanki zaczęły trzecią odsłonę od prowadzenia 2:0, ale nie trzeba było czekać na ruch ze strony wicelidera tabeli. Developres doprowadził do remisu (3:3), a po kilku kolejnych akcjach zdobył dwupunktowe prowadzenie (9:7). Przyjezdne wprawdzie wyrównały kolejny raz (9:9), ale nie były w stanie przełamać rywalek i przejąć kontroli nad grą. Bardzo dobrze prezentowała się  Kamila Witkowska (15:12). Z każdą akcją rzeszowianki umacniały się na prowadzeniu. Mecz powoli zbliżał się do końca i dużo wskazywało na to, że zakończy się po myśli Developresu SkyRes Rzeszów (18:14). Na chwilę jeszcze zdążyło zrobić się groźnie. MKS odrobił kilka punktów i dystans zmalał do dwóch “oczek” (19:17). Gospodyniom udało się opanować nerwy i ścisła końcówka przebiegła zdecydowanie po ich myśli. Ostateczne punkty dał im błąd rywalek (25:20).

Developres SkyRes Rzeszów – Energia MKS Kalisz 3:0 (25:19, 25:17, 25:20)

MVP: Kamila Witkowska

Developres SkyRes Rzeszów: Tokarska, Witkowska, Zakościelna, Hawryła, Żabińska, Blagojević, Barakova, Sawicka, Mlejnkova, Medyńska, Rabka, Hatala, Zaroślińska-Król, Yaneva

Energia MKS Kalisz: Wawrzyniak, Głowiak, Wańczyk, Ogoms, Dybek, Janicka, Strózik, Budzoń, Lazic, Kulig, Cygan, Miros, Kecman, Brzezińska

Komentarze