Strona główna Kolarstwo Maja Włoszczowska wygrywa Puchar Świata w Val di Sole!

Maja Włoszczowska wygrywa Puchar Świata w Val di Sole!

0
Foto: BP KROSS

Maja Włoszczowska, zawodniczka Kross Racing Team w niedzielę, 8 lipca, po ataku na przedostatniej rundzie zwyciężyła w 4. edycji Pucharu Świata w kolarstwie górskim we Włoszech. Drugie miejsce zajęła Emily Batty, trzecia finiszowała koleżanka z drużyny Włoszczowskiej, Jolanda Neff.

Już na początku wyścigu ukształtowała się grupa, która nadawała ton rywalizacji. Znajdowały się w niej Pauline Ferrand-Prevot, Gunn-Rita Dahle Flesjaa, Emily Batty i dwie zawodniczki Kross Racing Team – Maja Włoszczowska oraz Jolanda Neff.

Mocne tempo nadawały głównie Neff i Prevot, co chwilę próbując uzyskać przewagę nad rywalkami, jednak bez powodzenia. Z tyłu grupy poczynania koleżanek śledziła Włoszczowska.

W połowie przedostatniej rundy mistrzyni Polski zdecydowała się na atak, notując na wjeździe na ostatnie okrążenie 5 sekund przewagi nad Batty. W pogoń ruszyła Neff i Batty, osłabła Prevot. W grze pozostały obie zawodniczki Krossa i Batty.

Na ostatni podjazd Maja wjechała z zapasem 8 sekund nad koleżanką z ekipy i 10 sekund nad Batty. Kanadyjka przyspieszyła i w połowie podjazdu miała tylko 8 sekund straty. Włoszczowska utrzymała tempo do końca i zwyciężyła ponownie w Pucharze Świata w Dolinie Słońca, po 6 latach przerwy.

Za tydzień przed nimi kolejna runda Pucharu Świata w Andorze.

– Val di Sole kolejny raz okazało się dla mnie szczęśliwe, już kiedyś wygrałam tutaj Puchar Świata. Pierwsza połowa wyścigu nie zapowiadała tego, ja też nie czułam się w takiej formie, żeby walczyć o zwycięstwo. Chciałam po prostu dać z siebie wszystko. Wyścig był długi i trzeba było mądrze rozłożyć siły – komentuje Włoszczowska. – Dziewczyny z przodu trochę się czarowały, co pozwoliło mi szybko do nich podskoczyć. Wolałam jechać swoim tempem, dlatego czasem trochę zostawałam za prowadzącymi. W drugiej części wyścigi wiedziałam, że trzeba spróbować to wygrać. Wykorzystałam najdłuższy podjazd na trasie, tam zaatakowałam i zyskałam kilka sekund przewagi. Potem nie było chwil na wytchnienie i nie chciałam popełnić błędu. Sama nie mogę uwierzyć, że dojechałam pierwsza do mety – dodaje.

Komentarze