Strona główna Siatkówka Michał Bryl: Musimy przekuć tę porażkę w wynik na mistrzostwach świata

Michał Bryl: Musimy przekuć tę porażkę w wynik na mistrzostwach świata

0
Fot: at.beachmajorseries.com

Kolejna Polska para pożegnała się z warszawskim World Tour. Grzegorz Fijałek i Michał Bryl przegrali 0:2 z łotweską parą Plavins/Tocs.

Fijałek i Bryl wygrali swoją grupę i awansowali bezpośrednio do 1/8 finału. Tam zmierzyli się z Martinsem Plavinsem i Edgarsem Tocsem z Łotwy. Niestety, musieli uznać wyższość przeciwników.

Polacy zaczęli spotkanie dobrze, ale łotysze szybko ruszyli do walki i przejeli prowadzenie. Nasi zawodnicy wyrównali wynik tuz przed samym końcem seta, ale niestety nie udało im się ugrać więcej. Plavins/Tocs wygrali po krótkiej grze na przewagi 23:21. W drugiej odsłonie gra toczyła się punkt za punkt. W końcu łotysze wysuneli sięna prowadzenie i nie wypuścili go z rąk aż do ostatniego gwizdka (18:21).

– Początek wyglądał dość dobrze. Z tą parą graliśmy trzy razy w tym sezonie i mieliśmy wynik 3:0. Widać było, że wym razem zmienili taktykę, zaryzykowali w pewnych elementach. Ja nie poradziłem sobie na przyjęciu szczególnie. Gramy z nimi w grupie w Hamburgu, musimy to przeanalizować, skupić się na treningach i przekuć tę porażkę w wynik na mistrzostwach świata. – powiedział po spotkaniu Michał Bryl – Lepiej przegrać tutaj, niż na mistrzostwach świata. Dobrze, że to się zdarzyło teraz, jest czas na przeanalizowanie, trzeba przemyśleć co zrobić, żeby wygrać i tyle.

Polacy grali bardzo dobrze, ale Łotysze widocznie ich zaskoczyli zmianą taktyki. Szczęście też nie sprzyjało Biało-Czerwonym. Niestety, i w tym spotkaniu nie udało sie uniknąć błędów sędziowskich…

– Jedna piłka była ewidentnie po bloku. Ewidentnie poszła “po łokciu” w aut, nie rozumiem tej decyzji sędziego. Ani jeden, ani drugi, ani trzeci tego nie wyłapali. Sam zawodnik przyznał mi się, że dotknął, ale to nie on jest sędzią podczas tego spotkania. To arbiter ma podejmować decyzję, a nie gracze. Sędzia ma swoją pracę, ją musi wykonywać jak najlepiej, a zawodnicy wcale nie muszą się przyznawać. Ktoś może być honorowy, ale jeżeli chodzi o ważne piłki…  nie sądzę, żeby ktokolwiek powiedział prawdę. Tu się gra o pieniądze, punkty, medale. Każdy robi swoją robotę – przyznaje Bryl.

W walce o medal pozostaje jedna polska para – Piotr Kantor i Mariusz Prudel.

Komentarze