Strona główna Lekkoatletyka Piotr Lisek: Początkowo miałem być skoczkiem wzwyż, ale okazało się, że jestem...

Piotr Lisek: Początkowo miałem być skoczkiem wzwyż, ale okazało się, że jestem za… niski!

2

Wywiad z Piotrem Liskiem – jednym z najlepszych polskich lekkoatletów ostatnich miesięcy. Lisek specjalizuje się w skoku o tyczce, a jego największym sukcesem do tej pory jest brązowy medal Halowych Mistrzostw Europy w Pradze, zakończonych przed kilkoma dniami. Ostatnie tygodnie dla Liska są jednymi z najlepszych w jego karierze. Oprócz medalu, wywalczonego w stolicy Czech, kilkukrotnie śrubował swój rekord życiowy, który teraz wynosi już 5,90 m i jest halowym rekordem Polski. Zapraszam do lektury!

P-S: Gratuluję brązowego medalu HME, to Twój pierwszy sukces na arenie międzynarodowej. Jak ocenisz ten występ już po największych emocjach?

P.L: Tak, jest to mój pierwszy medal na tak ważnej imprezie, jestem niezmiernie szczęśliwy z tego powodu. Jest to zwieńczenie mojej ciężkiej pracy w okresie zimowym. Ocena tego startu powinna być jednak sroga, ale taka nie jest bo liczy się przede wszystkim medal.

P-S: Tyczka to bardzo emocjonująca, trudna i nieprzewidywalna konkurencja. Brąz to znakomite zwieńczenie zimy, ale na listach światowych masz drugi wynik z rezultatem 5,90. Jaka może być przyczyna, że tym razem 5,90 nie udało się zaliczyć?

P.L: Przyczyna jest bardzo prosta prosta. Nie zawsze czujesz moc na skakanie życiówek, a 5,90 to już bardzo wysoko i skok musi być perfekcyjny. Biorąc pod uwagę, że dzień wcześniej też skakaliśmy, to szanse na perfekcyjny skok znacznie zmalały.

P-S: Jak ocenisz tegoroczny występ polskich lekkoatletów na tych Mistrzostwach?

P.L: Uważam, że Polska kadra rośnie w siłę i jest na bardzo wysokim poziomie. Medale nie wzięły się z powietrza. Cieszy mnie przede wszystkim, że grom ludzi to juniorzy i to oni są dla nas bardzo ważni.

P-S: Zakończył się sezon halowy, ale jednocześnie rozpoczynają się treningi do letniego. Masz już jakieś plany dot. tych przygotowań?

P.L: Nie podjęliśmy jeszcze z trenerem szczegółowych rozmów na ten temat. Wiem tylko, że już niedługo czeka nas obóz w RPA.

P-S:  Zapewne najważniejszą imprezą w tym sezonie z pewnością będą MŚ w Pekinie, ale równocześnie odbywa się wiele innych imprez jak chociażby Drużynowe Mistrzostwa Europy,  czy Diamentowa Liga.  Nastawiasz się na rywalizację w tych imprezach, czy będzie to tylko droga to Pekinu?

P.L: Oczywiście to jest tylko droga do Pekinu.

P-S: Czy w kalendarzu startów znajdzie się też miejsce na europejski czempionat juniorów w stolicy Estonii? Masz jeszcze możliwość jechać tam w wieku prawie 23 lat? 

P.L: Jestem już seniorem i nie mam takiej możliwości.

P-S: Na jaką maksymalną wysokość stać Cię tego lata? Zaatakujesz rekord Polski Pawła Wojciechowskiego z Daegu – 5,91?

P.L: Na pewno będę się starał. Myślę, że stać mnie na dużo wyższe skakanie, ale czy w tym sezonie, to się jeszcze okaże.

P-S: Męska tyczka rośnie w siłę. Pomijając Ciebie w kadrze są jeszcze m.in. Robert Sobera i właśnie Paweł Wojciechowski, którego nękają ostatnio jednak kontuzje.  Kilka dni temu karierę zakończyła jedna z najlepszych polskich tyczkarek – Anna Rogowska. Czy widziałeś na zawodach w Polsce jakąś zawodniczkę, która niedługo może wskoczyć do elity światowej?

P.L: Nie skupiam się na rywalizacji w tyczce kobiet, mimo że moja dziewczyna jest tyczkarką. Chciałbym żeby to ona zajęła miejsce Anny, lecz wiem że jest to bardzo trudne. A czy są jakieś inne polskie lekkoatletki szykujące się na podbój świata tyczki, to ciężko mi o tym powiedzieć, ale przeglądając rezultaty, wątpię.

P-S: Twoja historia wyników sięga 2006 r. kiedy ustanowiłeś swój pierwszy PB na poziomie 3,20. Co cię wtedy zainspirowało by w przyszłości uprawiać właśnie ten sport.

P.L: Zawsze byłem żywym i ruchliwym dzieckiem. Wykorzystał to mój wujek i pierwszy trener, który zwerbował mnie do skoku wzwyż, lecz gdy okazało się, że jestem za niski, to wysłał mnie bym spróbował swych sił w tyczce. Wtedy jeszcze nie wiedział, że będę miał 1,94 m wzrostu. Niedługo później tyczka tak mi się spodobała, że później nie miałem już zamiaru wracać.

P-S: Ile czasu przeznaczasz na treningi?

P.L: Ciężkie pytanie. Trenujemy bardzo różnie. Z wyłączeniem niedzieli, od jednego do dwóch razy dziennie.

P-S:  Myślisz już powoli o Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, czy nie wybiegasz tak daleko w przyszłość?

P.L: Oczywiście, że myślę i mamy jasno określone cele, ale o tym porozmawiamy kiedy indziej.

P-S: Na jakich najbliższych zawodach w Polsce będzie można Cię spotkać?

P.L: Szczerze mówiąc nawet nie wiem kiedy najwcześniej. Wiem natomiast, że wystartuję w nocnym mityngu 8 sierpnia w Szczecinie.

P-S: Czego Ci życzyć na nadchodzące miesiące?

P.L: Braku kontuzji, a będzie dobrze.

 

Z Piotrem Liskiem rozmawiał Kacper Kaczmarek. 

Komentarze