Strona główna Siatkówka PlusLiga Plusliga: Po jedenastu porażkach w końcu przychodzi przełamanie, czyli pierwsze zwycięstwo Indykpolu...

Plusliga: Po jedenastu porażkach w końcu przychodzi przełamanie, czyli pierwsze zwycięstwo Indykpolu w tym roku

0

Pierwsze dwa piątkowe spotkania w ramach dwudziestej kolejki PlusLigi zapisały się pod znakiem pozytywnych zaskoczeń. Obok wygranej MKS-u z ekipą Dariusza Daszkiewicza, w końcu mogliśmy oglądać od dawna wyczekiwany tryumf ekipy z Olsztyna, która po nieprawdopodobnej serii 11 przegranych, w dzisiejszym spotkaniu pokonała w trzech setach Cuprum Lubin. 

W piątkowe spotkanie zdecydowanie lepiej weszli przyjezdni, błyskawicznie uzyskując trzy oczka przewagi (1:4). Gospodarze widząc, że olsztynianie zaczynają się rozkręcać szybko wrzucili kolejny bieg. Przez chwilę Domagała na przemian z Lipińskim kończyli wszystkie ataki, skutecznie niwelując kilku punktową przewagę (5:7). Ten stan nie trwał jednak długo, ponieważ przy stanie 5:9 o przerwę poprosił zdenerwowany trener Marcelo Fronckowiak, gdyż gra jego zespołu zaczynała się lekko załamywać. Set trwał dalej, a Żaliński z Andringą skutecznie przełamywali bloki lubinian, dokładając do tego monster blok Seyeda (10:15). Podopieczni trenera Castellaniego czuli się coraz swobodniej, czego potwierdzeniem były kiwki w trzeci metr Żalińskiego (15:19). Premierowa odsłona zbliżała się nie ubłagalnie do końca, a prezentujący się zdecydowanie lepiej Olsztyn pewnie zmierzał po wygraną w tej partii (18:23). Sama końcówka należała bezsprzecznie do drużyny gości, a kropkę nad ”i” postawił Maruszczyk, który zaserwował daleko w aut, czym ostatecznie zakończył tego seta (19:25).

Druga partia była zupełnym przeciwieństwem poprzedniego seta (3:0). Gospodarze od samego początku grali pierwsze skrzypce, a Lipiński i Dvoranen wyrastali na bohaterów swojej drużyny (6:3). Błogie nastroje nie trwały jednak długo, gdyż dobrym blokiem popisał się Poręba, a Żaliński i Hadrava sprytnie kiwali pod siódmy metr, doprowadzając do remisu (6:6, 8:8). Gra zaczynała się na nowo, a wymiana odbywała się teraz już punk za punkt. Domagała, atakujący gospodarzy, bardzo dobrze radził sobie z piłkami rozegranymi na skrzydło przez Tavaresa, wyprowadzając Lubin na +2. (13:11). Przy stanie 14:15 o przerwę poprosił Marcelo Fronckowiak, chcąc przerwać punktową serię przyjezdnych. 30 sekundowy czas nic jednak nie podziałał, bo Andringa, jak natchniony  kończył wszystkie piłki rozegrane przez Woickiego, a Seyed raz po raz popisywał się fenomenalnymi ”czapami” (17:20). Ostatnie akcje tego seta w drużynie gości należały do środkowych – Seyeda i Poręby, którzy niemiłosiernie blokowali Lipińskiego i Dvoranena (20:23). Lubinianie jednak nie poddali się, i dzięki Ziobrowskiemu, który wszedł specjalnie na zagrywkę, odrobili trzy oczka (23:24), ale czas dla drużyny z Olsztyna spowodował, że młody atakujący pomylił się, i posłał swoją zagrywkę daleko w aut (23:25).

Trzecią odsłonę piątkowego meczu rozpoczął kapitalnym atakiem ze środka Poręba (0:1). Uśmiechnięci i w dobrych nastrojach goście swobodnie kończyli wszystkie piłki, a Seyed wyrastał na bohatera ekipy z Olsztyna, notując wysoką skuteczność w ataku oraz bloku (2:4, 4:6). Czas dla swojej ekipy poprosił wówczas trener Fronckowiak, widząc, że jego podopieczni zaczynają powoli gasnąc. Chwila oddechu podziałała, a Lipiński, Maruszczyk i Sacharewicz na zmianę popisywali się pewnymi atakami, doprowadzając w końcu do remisu (8:8). Przy stanie 8:10 trener gospodarzy wykorzystał drugą przerwę, gdyż błędy w jego drużynie zaczęły się błyskawicznie mnożyć. Andringa, Żaliński i Seyed, trzej bombardierzy tego spotkania w ekipie Indykpolu, zrozumiawszy, że koniec tego spotkania zbliża się coraz bardziej momentalnie wrzucili trzeci bieg (12:14). Pojedynczy blok Domagały oraz dobry atak Lipińskiego sprawiły jednak, że przewaga gości zaczęła skutecznie topnieć (16:17). Mimo chwilowego przestoju w swojej grze podopieczni trenera Castellaniego nie odpuścili, będąc w 100% skupionych na swojej grze (19:21). Końcówka była zupełnie zdominowana przez gości, którzy raz po raz zdobywali kolejne oczka (21:24), a kropkę nad ”i” w ostatniej akcji postawił Maruszczyk, który zaserwował prosto w siatkę (23:25).

Cuprum Lubin – Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (19:25, 23:25, 23:25)

MVP: Paweł Woicki

Cuprum Lubin: Lipiński, Maruszczyk, Zawalski, Gorzkiewicz, Ziobrowski, Dvoranen, Biegun, Smoliński, Tavares, Sacharewicz, Domagała, Morozow
Libero: Gruszczyński, Makoś

Indykpol AZS Olsztyn: Kowalski, Hadrava, Andringa, Pietraszko, Woicki, Mika, Poręba, Sokołowski, Żaliński, Mousavi
Libero: Żurek, Zabłocki

 

Komentarze