Strona główna Tenis ATP Tenisowe podsumowanie roku!

Tenisowe podsumowanie roku!

0

Ten rok nie należał zbytnio do udanych dla polskiego tenisa. Ale to wcale nie oznacza, że ponieśliśmy same klęski na kortach w tym roku.

2014 rok nie mógł się lepiej rozpocząć. Polska wzięła udział w pucharze Hopmana, gdzie reprezentowali nas Isia i Grzegorz Panfil, który zastąpił Janowicza. Nasz duet wypadł świetnie. Wszystkie mecze fazy grupowej wygrali. Jedyną porażkę zaznali w finale przeciwko Francuzom, ale i tak zaprezentowali się bardzo dobrze.

Kolejną udaną imprezą okazał się pierwszy wielkoszlemowy turniej. W Australii Radwańska doszła do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość Dominiki Cibulkovej. Był to i tak najlepszy jej wyczyn na Australian Open w karierze. Z kolei Łukasz Kubot zapisał się do historii polskiego tenisa, gdyż wraz z Danielem Lindstedtem wygrał turniej w grze podwójnej i został drugim Polakiem, który wygrał turniej wielkoszlemowy. W finale polsko-szwedzki duet pokonał parę Eric Butorac–Raven Klaasen.

Radwańska nie spoczęła na laurach po styczniowych sukcesach. W lutym, w Indian Wells przegrała w finale z Włoszką, Flavią Pennettą. W lutym Jerzy Janowicz doszedł do 1/2 finału turnieju w Montpellier, w którym okazał się słabszy od Richarda Gasqueta.

Sezon na mączce już nie był tak dobry jak początek roku. Tenisistka mieszkająca w Krakowie co prawda dotarła do półfinału w stolicy Hiszpanii, ale to jedyny udany jej występ na tej nawierzchni. W Rzymie przegrała pojedynek ćwierćfinałowy z Jeleną Janković, a na French Open osiągnęła 3. rundę. Jerzyk powtórzył wyczyn Polki w 2. turnieju wielkoszlemowym.

W 2013 roku na Wimbledonie polscy kibice mogli się cieszyć dwoma Polakami w półfinałach. Aby nie stracić punktów w rankingu Radwańska i Janowicz musieli powtórzyć ten wyczyn. Jednak w tym roku już nie było historycznego sukcesu. Radwańska miała jedną z najłatwiejszych dróg do wygrania turnieju wielkoszlemowego, bo jedyną zawodniczką, która mogłaby jej zagrozić wydawała się późniejsza triumfatorka, Petra Kvitova. Jednak Polka przegrała z Jekateriną Makarovą w ćwierćfinale i piękny sen zamienił się w koszmar. Janowicz także nie zdołał nawiązać do ubiegłego roku. Odpadł w 3. rundzie.

Sierpień okazał się w końcu zwycięski. Tenisistki powróciły do kortów twardych i przeniosły się do Ameryki Północnej. Rogers Cup okazał się szczęśliwy dla naszej „1”. Polka została rozstawiona w Montrealu z „3”, gdyż w turnieju wzięły udział także Serena Williams (nr 1) i Petra Kvitova (nr 2). Radwańska w ćwierćfinale okazała się lepsza od Białorusinki, Wiktorii Azerenki, a w półfinale odegrała się Makarovej za Wimbledon. W finale zmierzyła się ze starszą z sióstr Williams. Krakowianka wygrała to spotkanie 6:4 i 6:2. Z kolei najlepszy z naszych tenisistów także może zaliczyć sierpień do udanych. Polak stoczył zacięty pojedynek z Amerykaninem, Samem Querrey. Ostatecznie pokonał go 4:6, 7:5 i 6:4. W finale uległ jednak Lukasowi Rosolowi, ale i tak był to jego najlepszy występ w tym roku.

Na ostatnim turnieju wielkoszlemowym Agnieszka dość nieoczekiwanie odpadła w 2. rundzie, przegrywając z Chinką, Pueng Shuai. Jerzyk w Nowym Jorku także dotarł do 2. rundy.

Należy także wspomnieć o Magdzie Linette, która w listopadzie odniosła swój największy sukces w karierze. 22-letnia tenisistka z Poznania wygrała swój pierwszy turniej rangi WTA!. W finale gry singlowej w Ningbo Polka pokonała Qiang Wang 3:6 7:5 6:1!

Radwańska zakwalifikowała się do Turnieju Mistrzyń. W Szanghaju, Krakowianka awansowała do półfinału, co jest jej najlepszym wynikiem w tym turnieju w dotychczasowej karierze. Z kolei w Londynie na ATP World Tour Finals para Kubot i Lindstedt odegrała świetne trzy spotkania w fazie grupowej, pokonując w tym braci Bryan. Jednak sezon zakończyli na półfinale. Przegrali po zaciętym spotkaniu z parą Ivan Dodig i Marcelo Melo.

Podsumowując, nie był to może tak udany sezon jak w poprzednim roku, ale nie mamy co narzekać. Mamy w końcu tenisistkę w pierwszej „10” rankingu WTA. Myślę, że jeśli Jerzy poradzi sobie z kontuzją stopy powróci do czołowej „20”.