Strona główna Kolarstwo Dwóch Polaków w czołówce Clasica de Almeria

Dwóch Polaków w czołówce Clasica de Almeria

0

Bardzo dobre siódme miejsce zajął Paweł Franczak (VERVA Activejet Team) w „okrojonym” wyścigu Ciclista Almeria. Eryk Latoń (CCC Sprandi Polkowice) był 9 dziewiąty.Hiszpański klasyk został okrojony do zaledwie 21 kilometrów ze względu na bardzo silny wiatr, który uniemożliwiał normalną rywalizację. Zwycięzcą został Australijczyk Leigh Howard z IAM Cycling.

Już w przeddzień wyścigu w Almerii wiatr dmuchał z prędkością ponad 100 km/h. Trasa położona wzdłuż morza nie polepszyła sytuacji zawodników. Na 30 minut przed startem zadecydowano, że zawodnicy przejadą cały dystans, ale ścigać się będę jedynie na ostatnich 15 kilometrach.

Po przejechaniu 40 kilometrów w porywistym wietrze, peleton zatrzymał się i zaprotestował dalszej jeździe, szczególnie, że zbierały się nad zawodnikami czarne chmury i deszcz byłby nieunikniony. Zapadła decyzja, że wyścig zostaje przerwany a kolarze wracają do Almerii.

Na linii mety postanowiono raz jeszcze spróbować rozegrać wyścig, który w nowej wersji liczył 6 okrążeń o długości 3500 metrów.

W tej sytuacji można było się spodziewać walki sprinterów i tak też się stało. Nie był to jednak klasyczny finisz, gdyż silny czołowy wiatr na ostatniej długiej prostej nie ułatwił kolarzom zadania. W tych warunkach najlepiej poradzili sobie zawodnicy IAM Cycling. Wygrał Howard przed Rosjaninem Aleksiejem Cacewiczem z Katushy i klubowym kolegą Litwinem Aleksejsem Saramotinsem. Udanie finiszował Paweł Franczak, choć jak przyznał na mecie, był szansa na lepsze niż siódme miejsce.

Czuję niedosyt. Na przedostatniej rundzie była kraksa, w której nieco zostałem i myślałem, że już jest po wyścigu. Zebrałem się jednak w sobie i dzięki chłopakom udało się dołączyć do czoła. To jednak kosztowało mnie zbyt wiele sił. Na ostatnim kilometrze byłem dobrze ustawiony, ale kluczowa akcje poszły drugą stroną, gdy mocno zaatakowali kolarze IAM Cycling. Nie byłem w stanie przeskoczyć już na ich koło i tak to się skończyło. Pomimo tego jestem zadowolony, ten start utwierdził mnie w przekonaniu, że forma jest dobra – powiedział Franczak.

-Ustaliśmy, że to ja będę dzisiaj finiszować – opowiadał po wyścigu Eryk Latoń. – Na rundach wiało niesamowicie, kolarze prawie się przewracali i było niebezpiecznie. Mateusz Taciak i Nikolay Mihaylov, którzy wypracowywali dla mnie pozycję na czele peletonu, praktycznie zostali zdmuchnięci. Dwie rudy przed końcem zostałem już tylko z Maćkiem Paterskim i Bartkiem Matysiakiem. Ustawiliśmy się za Katushą, ale gdy w ostatniej fazie do ataku ruszył IAM Cycling, to wszystko się porwało. Na metę przyjechałem na całkiem dobrej pozycji, więc jak na pierwszy start w sezonie mogę być zadowolony.Ostatni raz z takim wiatrem miałem do czynienia w Maroku. Wtedy jednak zawody odwołano. Dziś też myśleliśmy, że wyścig nie dojdzie do skutku. Czekaliśmy w autobusie na ostateczną decyzją i byliśmy w lekkim szoku, gdy nasz dyrektor sportowy, Gabriele Missaglia poinformował nas, że za 15 minut będziemy się ścigać w kryterium. Musieliśmy się szybko zmobilizować i ponownie ruszyć do walki.

źródła: VERVA Activejet Team, CCC Sprandi Polkowice


Komentarze