Strona główna Pilka reczna IHF Super Globe 2016 IHF Super Globe: Słaba skuteczność zaważyła, Vive poza finałem!

IHF Super Globe: Słaba skuteczność zaważyła, Vive poza finałem!

0
Foto: rhein-neckar-loewen.de

Po inauguracyjnym spotkaniu z HC Taubate, drugiego dnia Super Globe podopiecznych Talanta Dujszebajewa czekało o wiele cięższe zadanie. Rywalem kielczan o udział w finale byli Mistrzowie Francji, czyli słynne Paris Saint Germain.

Wiele osób podchodziło do tego meczu, jako do rewanżu za półfinał Final4 Ligi Mistrzów z zeszłego sezonu. Obie siódemki przeszły jednak od tego czasu pewne zmiany. Najważniejszym transferem PSG było przyjście Uwe Gensheimera, poza tym Paryżanie wzmocnili bramkę Gorazdem Skofem, prawe rozegranie Nedimem Remili oraz Luką Stepanciciem, a także koło Jesperem Nielssenem.

Kadra Vive została zaś znacznie odmłodzona. W bramce Marin Sego został zastąpiony przez swojego młodszego rodaka Filipa Ivicia, który już w pierwszym meczu Super Globe pokazał się z bardzo dobrej strony, oprócz tego na prawe skrzydło przyszedł perspektywiczny Darko Djukic, na koło doszedł Patryk Walczak, zaś rozegranie zostało wzmocnione Przez Deana Bombaca.

Obaj trenerzy nie mogli skorzystać ze wszystkich swoich zawodników. Mistrzowie Francji przyjechali do Kataru bez obu swoich podstawowych prawoskrzydłowych, w związku z czym na tej pozycji musiał wystąpić ściągnięty z drużyny juniorskiej Kempf. U Kielczan zabrakło Michała Jureckiego, który dopiero co przeszedł operację kontuzjowanej stopy i będzie pauzował około dwa miesiące. Oprócz popularnego “Dzidziusia” do Kataru z drużyną nie przyleciał Dean Bombac.

Oprócz wspomnianych absencji w drużynie zbudowanej za pieniądze katarskich szejków zabrakło Mikkela Hansena, który dostąpił zaszczytu otrzymania pierwszej niebieskiej kartki w historii, którą ujrzał w ćwierćfinałowym meczu z Esperance Tunis. Jest to jedna z pięciu zmian wprowadzonych do piłki ręcznej od Igrzysk Olimpijskich w Rio. Taka kara równa jest czerwonej kartce wraz z opisem w protokole, a to skutkuje co najmniej jednym meczem zawieszenia dla ukaranego zawodnika.

Oba zespoły walkę o finał Klubowych Mistrzostw Świata rozpoczęły rozważnie starając się rozmyślnie konstruować swoje ataki pozycyjne. Kibice mogli zobaczyć wiele ciekawych akcji, ale już po kilku minutach było wiadomo, że jednym z głównych aktorów będzie Thierry Omeyer. Francuski bramkarz nieraz popisał się kunsztem bramkarskim, dzięki czemu Vive nie było w stanie uzyskać przewagi nad rywalem.

W kieleckiej bramce spotkanie zaczął Sławomir Szmal, który jednak nie spisywał się tak dobrze, jak Francuz po drugiej stronie. Dlatego też Dujszebajew po pierwszym kwadransie gry zdecydował się na zmianę i do bramki wszedł Filip Ivić. Trzeba przyznać, że młodemu Chorwatowi lepiej szło i kilka razy popisał się ładną interwencją.

Dzięki dobrej grze bramkarzy, jak i niezłej defensywie obie drużyny mogły mówić o dobrej pierwszej połowie. Po skutecznej akcji Urosa Zormana w ostatnich dziesięciu sekundach pierwszej części gry Vive schodziło do szatni z jednobramkową stratą, co w perspektywie kolejnych trzydziestu minut wydawało się wynikiem spokojnie w zasięgu Mistrzów Polski.

Od początku drugiej połowy poziom gry Vive nie był już taki sam jak w pierwszej części gry. Co raz częściej kieleccy gracze narzekali na decyzje sędziów, jednak najlepszym komentarzem do tego były słowa Talanta Dujszebajewa podczas przerwy wziętej na jego prośbę w 43. minucie. Według polskiego selekcjonera Krzysztof Lijewski i spółka nie mogli patrzeć na sędziów, gdy to ich skuteczność była największym mankamentem.

Przez całe spotkanie gracze Vive kreowali Thierryego Omeyera na gracza meczu. W wielu akcjach francuski golkiper popisywał się nie lada refleksem, jednak w większości polscy piłkarze byli sami sobie winni. Skuteczność w klarownych sytuacjach była decydującym czynnikiem, który zaważył na wyniku całego meczu.

Wśród negatywów trzeba jednak znaleźć pozytywy. Na wyróżnienie zasłużył Filip Ivić, który ponownie zaprezentował się bardzo dobrze w kieleckiej bramce. Oprócz tego trzeba docenić wejścia Patryka Walczaka, dla którego był to pierwszy mecz z tak renomowanym rywalem. Młody kołowy potrafił walczyć jak równy z równym prezentując się w ataku co najmniej dobrze. W perspektywie całego sezonu ten transfer na pewno wyjdzie Vive na dobre.

W czwartek to PSG zagra o tytuł klubowego mistrza Świata, zaś ekipie Talanta Dujszebajewa zostanie jedynie mecz o trzecie miejsce. Paryżanie zmierzą się o godzinie 18.00 polskiego czasu z lepszym z pary Fuchse Berlin-Al Sadd, a Vive z przegranymi o 16.00.

Vive Tauron Kielce – Paris Saint Germain 25-29(12-13)

Vive Tauron Kielce: Szmal, Ivic – Aguinagalde, Bielecki, Chrapkowski, Djukic, Jachlewski, Jurkiewicz, Kus, Lijewski, Paczkowski, Reichmann, Strlek, Vujovic, Walczak, Zorman

Paris Saint Germain: Omeyer, Skof – Mollgaard, Accambray, Stepancic, Remili, Kempf, L. Karabatic, N. Karabatic, Narcisse, Nielsen, M’tima, Gensheimer

Komentarze