Strona główna Tenis ATP Czy Jerzy Janowicz kogoś jeszcze obchodzi?

Czy Jerzy Janowicz kogoś jeszcze obchodzi?

52
Janowicz Aus Open
Foto: dailymail.co.uk

Nie ma chyba w Polsce sportowca, który miał szansę stać się najwyższej klasy zawodnikiem, a jednocześnie być ogromnie lubianym i podziwianym przez kibiców. Tak było na początku kariery Jerzego Janowicza. Zaczęło się od wielkiej euforii i zachwytu, później pojawiły się sprzeczne emocje związane z nietypowym zachowaniem naszego tenisisty na korcie i poza kortem, a teraz wydaje się, że emocje wygasły i Janowicz już nikogo nie obchodzi.

Termin “olimpiada” to czteroletni okres pomiędzy igrzyskami olimpijskimi. Właśnie dobiega końca kolejna olimpiada, podczas której drogę z nieba – przez piekło – do niebytu przeszedł Jerzy Janowicz.

Zaczęło się bajkowo. Gdy podczas Wimbledonu w 2012 roku Janowicz otarł się o awans do 1/8 finału, usłyszało o nim nieco szersze grono kibiców. Przełomowy moment nastąpił pod koniec roku w Paryżu, kiedy Polak dotarł do finału. Zaczęło się wróżenie mu wielkiej kariery, wizyty rodziców zawodnika w wieczornych programach telewizyjnych (także tych, które rzadko zerkają w stronę sportu). Całą Polskę wzruszyła historia chłopaka z Łodzi, który wywodzi się z kraju bez wielkich tenisowych tradycji, a mimo to potrafi walczyć z najlepszymi.

Janowicz był wszędzie. Informacje na jego temat były bardziej popularne od tych dotyczących Agnieszki Radwańskiej, która na tamtym etapie osiągnęła od niego nieporównywalnie lepsze wyniki. Tymczasem to łodzianin był w centrum uwagi, jego mecze organizatorzy wielkich turniejów chętnie planowali na głównych kortach, bo Polak generował wielkie zainteresowanie, a jego mecze gwarantowały duże emocje. Styl gry Janowicza zachwycał, a kibice zastanawiali się, kiedy poprawi on rekord świata w prędkości serwisu.

O talencie Janowicza rozpisywały się media nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Polski tenisista był zaliczany do wąskiego grona młodych tenisistów, którzy na przestrzeni kilku lat zastąpią dawnych mistrzów i zdominują męski tenis. Jego nazwisko było wymieniane jednym tchem obok takich graczy jak Nishikori, Raonic czy Dimitrow. Wielkie tenisowe autorytety były zgodne – Janowicz to materiał na wielkoszlemowego mistrza. Ten okres zbiegł się z największymi sukcesami polskiego tenisisty – wystarczy wspomnieć półfinał Wimbledonu, osiągnięty po historycznym ćwierćfinałowym pojedynku z Łukaszem Kubotem, czy zwycięstwo w Pucharze Hopmana do spółki z Agnieszką Radwańską.

Z biegiem czasu o Janowiczu przestało być głośno z powodu jego wyczynów tenisowych. Coraz częściej mówiło się o nim w kontekście jego zachowań czy wypowiedzi. Symboliczne było zachowanie kibiców podczas meczu łodzianina na Australian Open, kiedy ten oszalał i zaczął krzyczeć na korcie i kłócić się z sędzią. Fani znajdujący się na korcie pomimo mało eleganckiego zachowania Polaka, wciąż zagorzale wspierali go podczas meczu.

Podobnych historii zaczęło się pojawiać coraz więcej. Oglądając mecze Janowicza, trudno było natrafić na taki, któremu nie towarzyszyła jakaś kontrowersyjna sytuacja. Historię o treningach w szopie znają nawet ludzie, którzy nie śledzą tenisowych zmagań. Chłopak z Łodzi przestał być już ulubieńcem, którego fani kochają bezwarunkowo. Tenisowi kibice podzielili się na dwa obozy, gdzie było jasne – albo Janowicza kochasz, albo nienawidzisz.

Dobiega końca kolejna olimpiada. W 2016 roku można odnieść wrażenie, że Janowicz częściej od tenisowej rakiety chwyta za komputerową myszkę, bawiąc się grami komputerowymi. W zawodowych rozgrywkach pojawił się na korcie tylko raz. Wypadł już z czołowej setki, a zapowiada się jeszcze bardziej spektakularny zjazd w rankingu. Ostatnia strona tej historii nie została jednak jeszcze zamknięta. Gdy zastanawiam się, który polski sportowiec ma szansę na status międzynarodowej gwiazdy, do głowy jako pierwsze przychodzi mi nazwisko Janowicz. Jeszcze niedawno wydawało się, że wielka kariera tego tenisisty jest nieunikniona. Niewątpliwie mamy do czynienia z talentem czystej wody, któremu na drodze stanęły spore przeszkody. Wydaje się, że tylko od samego tenisisty zależy, czy droga po równi pochyłej będzie trwała, czy karta się odwróci i Jerzy znów będzie zachwycał.

W tej chwili Janowicz już nie zachwyca, nie fascynuje, a nawet nie irytuje. Mam wrażenie, że przestał już kogokolwiek obchodzić…

 

Dawid Kaźmierczak

Komentarze