środa, 10 sierpnia, 2022

W młodości rzucił boks, teraz zawalczy o mistrzostwo świata. Kim jest Łukasz Różański?

Najpierw grał w koszykówkę, a także uprawiał lekkoatletykę. Sztukami walki zainteresował się późno, na samym początku mając problemy nawet z przyjęciem do sekcji bokserskiej. Teraz stanie jednak do najważniejszego pojedynku w swojej karierze. Kim jest, przez co przeszedł i jakie szanse ma Łukasz Różański, który 13 sierpnia zawalczy o pas WBC z Oscarem Rivasem?

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Łukasz Rożański do świata boksu wszedł mając dopiero 17 lat

Gdy Łukasz Rózański zdecydował, że chce zająć się pięściarstwem, nie był już dzieckiem. Urodzony w Rzeszowie zawodnik miał 17 lat, a wcześniej zajmował się innymi dziedzinami sportu. Od samego początku ogromne wrażenie na trenerach i kolegach robiły jednak jego warunki fizyczne. Już jako nastolatek przekroczył barierę 100 kilogramów. To między innymi dzięki temu Różańskiemu udało się osiągnąć cel i rozpocząć treningi bokserskie w rzeszowskim klubie bokserskim „Wisłok”. Bardzo szybko zawodnika zauważył tam doświadczony trener Marian Basiak, który następnie zaopiekował się młodym pięściarzem.

Przyjąłem go do siebie, kiedy miał na koncie dwie albo trzy walki amatorskie. Do pewnego czasu pokutowało to, że tak późno zaczynał. Nie miał takiego obycia w ringu. Nie był też dużym talentem, ale swój poziom podnosił dzięki bardzo ciężkiej pracy, której się nie bał – powiedział Basiak w rozmowie z portalem „Onet Sport”.

Pod wodzą doświadczonego trenera Różański bardzo szybko zaczął nadrabiać zaległości.  Udało mu się zdobyć tytuł młodzieżowego wicemistrza Polski, a także dwukrotnie wygrać turniej „O złotą rękawicę”. Pięściarz wiedział jednak, że ze względu na swój wiek nie ma już większych szans w amatorskim boksie na naprawdę duże osiągnięcia. Zbyt dużo było do nadrobienia. Bardzo szybko postanowił więc zająć się pięściarstwem zawodowym.

Wyjazd do Warszawy i porzucenie pięściarstwa na pół dekady

Różański w wieku 21 lat podjął decyzję, aby wyjechać z Rzeszowa i zamieszkać w Warszawie. W stolicy Polski rozpoczął treningi Fiodorem Łapinem i wydawało się, że lada moment podpiszę kontrakt z grupą największego naszego rodzimego promotora bokserskiego – Andrzeja Wasilewskiego. Marzenia Różańskiego legły jednak w gruzach pod koniec 2007 roku. Rzeszowianin doznał bowiem kontuzji… i zrobił sobie przerwę od boksu aż na pięć lat.

Wszyscy, włącznie z samym Różańskim byli pewni, że to już koniec jego profesjonalnej przygody z pięściarstwem. Odłożenie rękawic bokserskich do szafy na pół dekady oznaczać mogło tylko jedno – przedwczesną sportową emeryturę. Sam zawodnik w tym czasie poświęcił się zresztą innym zajęciom. Udało mu się ukończyć studia z wychowania fizycznego na Uniwersytecie Rzeszowskim, a także uzyskać dyplom na Politechnice Rzeszowskiej. Czas nauki Rożański łączył z pracą w roli ochroniarza.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Pięściarz nie pożegnał się z jednak z boksem na dobre i po długiej przerwie wrócił do treningów. Na swój profesjonalny debiut musiał czekać jednak jeszcze kilka lat. Na zawodowym ringu Różański pojawił się po raz pierwszy dopiero w październiku 2015 roku. Oznacza to, że miał już wtedy 29 lat. Rozpoczęcie kariery w takim wieku dla wydawało absolutnym szaleństwem. Wielu pięściarzy jest w tym wieku już na szczycie swojej zawodowej kariery. Dla Polaka debiut w tak późnym wieku okazał się natomiast dopiero początkiem wielkiej sportowej przygody. Na gali w Kopalni Soli w Wieliczce Różański pokazał się ze znakomitej strony i bez problemów znokautował w pierwszej rundzie Mateusza Zielińskiego.

Rozpoczęcie kariery tak w późnym wieku jest z jednej strony przekleństwem Różańskiego. Zarzuca się mu bowiem braki w wyszkoleniu technicznym. Rzeszowianin nie pracuje tak dobrze nogami, jak inni zawodnicy i często odkrywa się przy zadawanych ciosach. Z drugiej strony Różański nie jest tak „porozbijany”, jak wielu pięściarzy będących po trzydziestym roku życia. Wspominał o tym chociażby wcześniej przywoływany trener Marian Basiak.

Z nim jest zupełnie inaczej niż z amatorami, którzy mają na koncie ponad sto walk, a potem są sparingpartnerami w grupach zawodowych. Wielokrotnie zdarzało się im, że byli podłączeni. To powoduje, że potem wychodzą do ringu i są jak szklanka. Łukasz nie jest rozbity i to powoduje, że ma jeszcze przed sobą kilka lat boksowania – powiedział Basiak w 2019 roku.

Pierwsze wielkie walki. Sosnowski i Ugonoh pokonani

Przełomem w karierze rzeszowskiego pięściarza był rok 2017. Wtedy też w Radomiu pokonał Alberta Sosnowskiego, byłego mistrz świata organizacji WBF, mistrza Europy EBU, a także byłego pretendent do tytułu mistrza świata organizacji WBC. Co prawda popularny „Dragon” był już wówczas u kresu swojej imponującej kariery, ale nie zmienia to faktu, że to właśnie wtedy pierwszy raz szersza widownia mogła zapoznać się z sylwetką Rożańskiego.

Kolejnym wielkim zaskoczeniem był rok 2019. Wtedy też zawodnik Stali Rzeszów wygrał przed czasem z okrzykniętym nadzieją polskiej wagi ciężkiej Izuagbe Ugonohem. Walka na gali Knockout Boxing Night 7 w Rzeszowie nie obyła się jednak bez kontrowersji. Rożański ostatni cios na ringu zadał już bowiem w momencie, gdy jego przeciwnik przyklęknął na ringu. Sędzia nie dopatrzył się jednak faulu, a wielka niespodzianka stała się faktem.

Różański pokonuje Szpilkę i zdobywa pas WBC International

Najważniejsza dotychczasowa walka z udziałem 36-latka miała miejsce 30 maja 2021 roku. Stawką w walce wieczoru gali KBN 15 był pas WBC International w nowej kategorii wagowej – bridger. To właśnie o ten tytuł 36-latek zmierzył się z Arturem Szpilką. Co ciekawe, wspomniany pojedynek rozpoczął się fatalnie dla rzeszowianina. Szpila posłał go na deski w zaledwie siedem sekund po pierwszym gongu.

Ostateczne to jednak Różański okazał się górą we wspomnianym starciu. Jeszcze w pierwszej rundzie zdołał powalić Artura Szpilkę aż trzykrotnie. Po ostatnim upadku sędzia przerwał pojedynek, a zawodnik Stali Rzeszów został pierwszym czempionem WBC International w wadze bridger.

Walka z Rivasem największym wyzwaniem dla Rożańskiego

Pokonanie Artura Szpilki otworzyło Różańskiemu drogę do najważniejsze walki jego życia. Już 13 sierpnia 36-latek stanie bowiem w szranki z Oscarem Rivasem. Kolumbijczyk już zapewnił sobie miejsce w historii światowego pięściarstwa, gdyż został pierwszym mistrzem świata federacji WBC w kategorii wagowej bridger (101,6 kg). Rivas pas czempiona przywdział po walce z Ryanem Rozickim (13-1 13 KO), sam pojedynek wygrywając jednogłośną decyzją sędziów (116:11, 115:112, 115:112).

Nie była to jednak łatwa przeprawa dla kolumbijskiego czempiona. Rozicki przed starciem skazywany był na porażkę, ze względu na skromniejsze doświadczenie, a także mniejszą wagę. Kanadyjczyk od swojego rywala był ljżejszy o prawie dziesięć kilogramów. Mimo to Rozicki postawił się Rivasowi i wytrzymał wszystkie rundy, co zaskoczyło wielu fanów boksu.

Czy w sierpniu czeka nas powtórka z rozrywki? Oby nie. W polskim boksie nie potrzebujemy już pięknych porażek, a przełamania i przywiezienia nad Wisłę upragnionego pasa mistrzowskiego. Pokonać Rivasa będzie Różańskiemu niezwykle ciężko, gdyż jest to zawodnik, którego w całej zawodowej karierze na deski posłał tylko Dillian Whyte. Ponadto było to jeszcze w czasach, kiedy to Kolumbijczyk szukał swojego szczęścia w wadze ciężkiej.

Sam Różański przekonuje zresztą, że nie myśli teraz zbyt wiele o swoim przeciwniku. Nie denerwuje go również fakt, że większość ekspertów wróży mu sromotną klęskę. 36-latek przede wszystkim skupia się na swoich zadaniach i jedyne o co ma żal to o fakt, że tak dużej walce w polskich mediach poświęca się tak mało miejsca.

polski-sport.pl wspiera ligę typerów johnnybet

Bardziej myślę o tym, że do walki został miesiąc, a w mediach więcej niż o pojedynku o pas mistrza świata pisze się o śmiesznych starciach freaków. Bo to się klika. Teraz łatwiej zdobyć fame – wystarczy komuś nabluzgać, nie trzeba chodzić na salę i trenować kilka lat. Jak walczyłem w boksie olimpijskim, to trzeba było coś osiągnąć, by trafić przed kamerę i udzielić wywiadu. Teraz wystarczy głupota i wszyscy o tym piszą – podsumował Różański.

Jan Błachowicz poczeka na walkę mistrzowską? Procházka wskazał rywala

Podobne teksty

Komentarze

  1. trzymam kciuki, ale chyba tylko cud mógłby sprawić, że Różański wytrzyma do końca walki.
    rivas to jest jednak inny poziom

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Udostępnij

Najnowsze

SOCIAL MEDIA