Strona główna Kolarstwo Polacy na jednym z monumentów!

Polacy na jednym z monumentów!

0

  Mediolan San Remo jest jednym z największych klasycznych wyścigów kolarskich. Wygrywali w tym wyścigu najwięksi. Nie mogło więc zabraknąć naszego tęczowego chłopaka z Ponferrady – Michała Kwiatkowskiego!

Trzeba przyznać, że tegoroczne Mediolan San Remo było historyczne, ponieważ pierwszy raz została nań zaproszona grupa  CCC Sprandi Polkowice! Polski zespół chciał udowodnić, że w pełni zasługuje na taki zaszczyt i w ucieczce dnia musiał się zameldować jeden  z pomarańczowych. Padło na Adriana Kurka, który uciekł wraz z 11 śmiałkami. Na 50 km odpadł pierwszy z nich a w peletonie zaczęła pracować grupa Katiusza także Peter Sagan desygnował jednego ze swoich pomocników. Na 30 km przed metą ucieczka zaczęła się rwać i niestety został Adrian Kurek.  Tymczasem w peletonie doszło do przedziwnej sytuacji, ponieważ na zjeździe z podjazdu Berta doszło do poważnej kraksy na czele peletonu. Michał Kwiatkowski został zablokowany i na przedzie peletonu zaczęła kręcić trójka kolarzy zespołu SKY. Szybko doszli oni do grupy z Adrianem Kurkiem. Polak zachował się bardzo mądrze i spokojnie korzystał z pracy kolarzy w czarnych kostiumach.  Od grupy pomarańczowego odłączyli się 4 kolarze ale ich współpraca nie układała się !Widząc to włoch z grupy Lampre Mateo Bono odjechał. Długi czas jechał sam na przedzie. Peleton dogonił uciekających zgodnie z planem i zaczęły się harce na podjeździe pod Cipressę. Michał Kwiatkowski kontrolował wszystko co się dzieje na przedzie peletonu.  Niestety na 16 km przed metą jeden z chroniących Michała Kwiatkowskiego kolegów przewrócił się  przy zjeździe z podjazdu pod Poggio! Mistrz świata nie ucierpiał w tym wyścigu ale o zwycięstwie nie mogło być już mowy. Niespodziewanie w grupie walczącej o zwycięstwo znalazło się dwóch pomarańczowych – Maciej Paterski i świetny sprinter słoweński Grega Bole. Liczyliśmy na nich szczególnie, jednak na finiszowych metrach zostali obaj zamknięci a skutecznym zakończeniem popisał się Niemiec John Degenkolb.

Poprzedni artykułPodbeskidzie nieznacznie lepsze od Jagiellonii
Następny artykułORLEN Liga: “Mineralne” zagrają w półfinale!
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze