Strona główna Kolarstwo Powstałe jak feniks z popiołów czyli kilka słów o 2014 roku

Powstałe jak feniks z popiołów czyli kilka słów o 2014 roku

0

c.d.

Tak się stało a obok lidera w osobie Majki, Tinkoff przysłała naprawdę mocny skład między innymi z Oliverem Zauggiem, Pawłem Poljańskim, Jesusem Hernandezem, Romanem Kreuzigerem, Evgenim Petrovem,  Nicki Sorensenem czy Rory Sutherlandem. Chłopcy zrobili świetną robotę pomagając swojemu liderowi zwłaszcza na kluczowych etapach górskich 5 i 6 w których odniósł piękne zwycięstwa. Rafał w czasie jazdy indywidualnej na czas utrzymał nieznacznie przewagę nad swoimi największymi rywalami asami Movistaru Inxhausti i Izaguirre !

   Rozpoczęła się prawdziwa Majkomania a młody kolarz musiał się zmagać z fanami gdzie tylko się pojawił. Zakończył rok świetnym występem w wyścigu dookoła Utah. Zajął tam dzięki też pomocy ze strony Pawła Poljańskiego  drugie miejsce. Nieznacznie przegrał z asem gospodarzy a zarazem etatowym triumfatorem tego wyścigu Tejay van Garderenem.

  O ile sukcesów Michała Kwiatkowskiego czy Rafała Majki można było się w bliższej czy dalszej przyszłości spodziewać, tak występ Maćka Paterskiego w Tour of Norway zupełnie zaszokował  cały kolarski świat! Właściwie już przed wyścigiem Norwegowie naznaczali zwycięzcę w osobie swojego rodaka Alexandra Kristoffa i nawet dla nich zwycięstwo pomarańczowego z CCC Polsat Polkowice było trudnym do przełknięcia szokiem! Zawiedli się ale jak wiemy stare przysłowie mówi „chytry zawsze dwa razy traci.” Popularny „Pater” pojechał wyścig wyśmienicie i na etapie końcowym utrzymał przewagę nad swoim norweskim konkurentem. Mogę powiedzieć od siebie, że CCC kapitalnie taktycznie rozegrała ten wyścig! Pięknie pokazał się też na mistrzostwach świata gdzie nie tylko zajął świetne 17 miejsce ale także sam w pojedynkę pracując, zniwelował na dwóch okrążeniach całą przewagę ucieczki. Będący gościem w studiu Polsatu Cezary Zamana powiedział  „ jest Maciek Paterski! Skąd on ma jeszcze siły aby być w tym peletonie.” Ten cytat najdobitniej pokazuje dumę i uznanie dla pracy skromnego chłopaka z Krotoszyna.

  2014 rok był również niezwykle udany dla Przemka Niemca humorystycznie nazwanego przez redaktora Tomasza Jarońskiego „Przemcem.” Oświęcimianin nie tylko pięknie pokazał się na mistrzostwach świata ale także pozazdrościł sukcesów i świetnej jazdy kolegom. Uznał pewnie, że nie może być gorszy i zajął świetne trzecie miejsce w Giro del Trentino. Stamtąd udał się na Giro di Italia gdzie tylko pech- kraksa na słynnym etapie do Monte Cassino pozbawił go czołowego miejsca w klasyfikacji generalnej. Na Wielką Pętlę jak jego młodsi koledzy nie pojechał ale na Vuelcie osiągnął swój największy sukces a więc zwycięstwo na  etapie do Covadonga gdzie przyjechał z 5 sekundową przewagą nad głównymi faworytami do końcowego zwycięstwa Alberto Contadorem, Alejandro Valverde, Joaquin „Purito” Rodriguezem i Chrisem Froomem! Jest to wydarzenie historyczne, gdyż jako pierwszy kolarz urodzony nad Wisłą wygrał etap wyścigu dookoła Hiszpanii! Z taką formą przyjechał pełen nadziei na zwycięstwo w Tour de Pologne ale tam nikt z Rafałem nie miał szans! Ostatecznie zajął piąte miejsce pokazując się zwłaszcza na dwóch górskich etapach.  Również dla niego to był niezwykle udany rok !

  Tak to był niezwykle udany rok i tak pełen nadziei liczę, że podobnie udany może być w 2015 roku. Zaczęło się obiecująco ale nie ma co na razie dzielić skóry na niedźwiedziu. Inni zobaczyli jak potworną siłą stali się Polacy i na pewno zrobią wszystko co w mocy i nogach aby sukcesy nie przychodziły nam już w tak znacznej ilości. Jedno natomiast jest pewne. Kolarski ognisty feniks się odrodził na nowo i mam nadzieję, że doczekamy się kolejnych sukcesów, zanim ponownie wróci do słońca!

Poprzedni artykułCzy Urszula Radwańska powróci do “żywych”!?
Następny artykułSkoczkowie wracają do walki w Pucharze Świata
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze