wtorek, 28 czerwca, 2022

Tragedia w Kielcach – Vive Tauron zaprzepaściło ogromną szansę!

Po pierwszym meczu rozegranym we Francji kielczanie mogli żałować niewykorzystanej szansy, gdyż większość meczu przebiegała po ich myśli i mogli myśleć o przywiezieniu kilku bramek zaliczki na rewanżowe spotkanie. O tym, że podopieczni Talanta Dujszebajewa będą mieli aż pięć oczek straty zadecydował ostatni kwadrans pierwszego meczu.

Mimo niekorzystnej sytuacji gracze Vive Tauronu dalej zdawali sobie sprawę, że losy awansu mają we własnych rękach. Tak Polacy, jak i Francuzi w tygodniu pewnie ograli swoich ligowych rywali, po czym mogli w 100% skupić się na spotkaniu w Hali Legionów. Zdecydowanymi faworytami wydawali się piłkarze z województwa świętokrzyskiego, jednak kwestią było, czy uda im się odrobić całą stratę z Montpellier.

Pierwsze minuty lepiej rozpoczęli przyjezdni, którzy potrafili wyjść na prowadzenie 4-2 po kilku minutach. Solidna obrona w kolejnym fragmencie gry zaprocentowała i Jurecki wraz z kolegami szybko odrobili straty z nawiązką zmieniając wynik na 7-4 m.in. za sprawą szybkich kontrataków oraz rzutu Krzysztofa Lijewskiego do pustej bramki. Niestety ponownie grę kielczan można było zaprezentować za pomocą sinusoidy i niewiele po kwadransie gry na tablicy wyników widniało 8-8.

Końcówkę pierwszej połowy można opisać jednym słowem, szaleństwo. Jeszcze w 22 minucie Francuzi mieli bardzo korzystny wynik 11-9, jednak szaleńcza pogoń Vive Tauronu z akcji na akcję procentowała i jeszcze pięć sekund przed końcem pierwszych 30 minut gospodarze mieli akcję na pięciobramkowe prowadzenie. Ostatecznie oba zespoły zeszły do szatni przy 15-11.

Zdecydowanie przerwa w meczu była korzystna dla przyjezdnych, którzy dzięki temu mogli ochłonąć i obudzić się z letargu, jaki zaserwowali sobie w ostatnich akcjach pierwszej odsłony. Tak też było i po powrocie z szatni oba zespoły prowadziły wyrównaną grę. Z czasem jednak rozkręcał się Mathieu Grebille, a pomagali mu głównie Jure Dolenec oraz Diego Simonet.

Niestety ponownie ostatnie kilkanaście minut kielczanie zagrali fatalnie i już w 47 minucie Montpellier uzyskało remis 20-20. W tym momencie wiadome było, że Vive Tauron potrzebuje cudu, aby awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. To, co udało się podczas finału poprzedniej edycji, kiedy to siódemka Dujszebajewa dogoniła Veszprem, niestety nie wyszło w 1/8 rozgrywek sezonu 2016/2017. Próba rozgrywania szybkich akcji w większości kończyła się prostymi stratami, które z łatwością wykorzystali goście triumfując dość niespodziewanie 28-26.

Vive Tauron Kielce – Montpellier HB 26-28(15-11)

Montpellier HB: Gerard, Portner – Anquetil, Bingo, Bonnefond, Bos, Dolenec, Fabregas, Faustin, Grebille, Guigou, Porte, Simonet, Toumi, Truchanovcius, Zvizej

Vive Tauron: Ivić, Szmal – Aginagalde, Bielecki, Bombac, Chrapkowski, Djukić, Jachlewski, Jurecki, Kus, Lijewski, Paczkowski, Reichmann, Strlek, Walczak, Zorman

Podobne teksty

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Dodaj komentarz!
Wprowadź imię

Udostępnij

Najnowsze

SOCIAL MEDIA