Strona główna Kolarstwo Vuelta a Espana: Alexis Gougeard triumfatorem etapu do Avilii. Lider Tinkoff wciąż...

Vuelta a Espana: Alexis Gougeard triumfatorem etapu do Avilii. Lider Tinkoff wciąż bez strat

0
PODZIEL SIĘ

Alexis Gougeard zwycięzcą 19. etapu hiszpańskiej Vuelty z Mediny del Campo do Avilii. Wyprzedził on de Oliveirę i Maxima Montforta. Ton wydarzeń na trasie nadawała ucieczka, która w liczbie 24 bardzo szybko odjechała od peletonu. Świetnie na końcówce popracował Paweł Poljański. Dzięki temu Rafał Majka przyjechał bez większych strat.

Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, już na samym początku raz po raz zawiązywały się akcje kolarzy. Peleton likwidował je bardzo szybko, ale w końcu jednak, pozwolił odjechać 24 kolarzom. Wśród nich byli Arroyo, Monfort, Bouet, Oliveira, Machado, Coppel, Vorganov, Vilela, van der Sande, Amador, Lemoine, Duque, Duarte, Moinard, Berhane, King, Ventoso, Valencia, Kness, Irizar, Brut, Gougeard i Engoulvent. Ucieczka bardzo szybko zyskiwała przewagę and peletonem. Wpierw to były 4, potem 10 minut. W końcu urosła ona do 13, tuż przed wjazdem do Avilii.
Od tego momentu wiadomym było, że liderzy nie powalczą o zwycięstwo etapowe. Niestety na taki stan rzeczy wpłynęła kraksa, w której ucierpieli Fabio Aru, Tom Dumoulin i Salvatorre Puccio. Kraksa spowodowała, że peleton zwolnił i dotąd był prowadzony słabiutkim tempem przez Giant Alpecin.
W tym samym czasie parę kilometrów dalej ucieczka zbierała punkty.

Na podjeździe III kategorii najszybszy był Maxime Bouet przed Christianem Kneesem i Ricardo Vilelą. Peleton dojechał na premię dopiero 15 minut po zwycięzcy!
Tuż przed samym podjazdem pod Alto la Paramera, z ucieczki urwał się Portugalczyk Tiago Machado. Kolarz Katiushy szybko uzyskał przewagę pół minuty przewagi nad pozostałymi. Irizar ruszył za samotnie uciekającym zawodnikiem. To spowodowało, że grupa się poszarpała.
Tymczasem w peletonie wciąż spokojnie na przedzie pracowała grupa Giant Alpecin.

W końcu z przodu do Portugalczyka z Katiushy dojechali Gougeard i Duque. Trójka zgodnie współpracowała i podzieliła między sobą punkty za lotny finisz. Pierwszy był Gougeard przed Duque i Machado. W peletonie wciąż niewiele się działo. Przewaga wzrosła do ponad 17 minut.
Tymczasem z przodu szybkiego tempa w trójce nie wytrzymał Kolumbijczyk z Colombii. Szybko odpadł i znalazł się w grupie prowadzącej pogoń.
22 kilometrów przed metą, tempa Francuza nie wytrzymał też Portugalczyk. Kolarz AG2R pomknął do przodu, a za nim ruszyli Moinard, Monfort i Amador.
Francuz wygrał premię górską II kategorii, a 22 sekundy potem linię na premii minął Monfort przed Amadorem. Peleton przejechał premię górską 17 minut później.
Tymczasem w peletonie zaczęło się coś dziać. Do przodu wysforowała się grupa Movistar i zaczęła nadawać szybkie tempo. Peleton się poszarpał. Ruszył co prawda Valverde, ale Paweł Poljański dociągnął grupę do mistrza Hiszpanii. Polak też podyktował śmiałe mocne tempo. Hiszpan jednak nie zrezygnował i ponownie ruszył do przodu i ponownie młody kolarz z Rumii szybko zniwelował tą ucieczkę.

Ostatecznie mimo wściekłej pogoni Francuz dojechał samotnie do mety. Nie to jednak było najważniejsze, bo wciąż czekano na grupę liderów. Wciąż dawał o sobie znać mistrz Hiszpanii. Kolarz Movistaru chciał się oderwać ponownie od peletonu, lecz tym razem w pogoń za nim poszła Astana. Valverde zyskał ok 7, 8 sekund. W końcu kolarze Gianta wyręczyli Polaka i ponownie dopadli mistrza Hiszpanii.
Ostatecznie najszybszy z peletonu był Dumoulin przed Aru. Rafał Majka przyjechał kilkanaście sekund później.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł[WIDEO]Wach przetestował Adamka w ringu
Następny artykułPaweł Brożek może nie zagrać z Górnikiem Łęczna
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze