Strona główna Kolarstwo Vuelta a Espana : Rafał Majka wywalczył podium w Hiszpanii!

Vuelta a Espana : Rafał Majka wywalczył podium w Hiszpanii!

0
PODZIEL SIĘ

Po ciężkim boju, triumfatorem bardzo ciężkiego etapu z San Lorenzo do Cercedilii został Ruben Plaza. Ton wydarzeń na trasie nadawała ucieczka, która niemal od samego początku ukształtowała się na pierwszym podjeździe pod Puerto de Navacceradę. Kapitalnie pojechał lider Tinkoff i sprawił sobie wspaniały prezent na 26. urodziny!

Rafał Majka zajął miejsce dalsze, ale po kapitalnej walce Polak wywalczył podium Vuelty przegrywając drugie miejsce zaledwie o 12 sekund z Rodriguezem!

Największym bohaterem na odcinku uznano co nie dziwne kolarza Lampre Rubena Plazę, który oderwał się od ucieczki. Kolega klubowy Przemysława Niemca szybko zyskał przewagę nad współtowarzyszami wynoszącą 2 minuty.
Jeszcze większą miał nad peletonem.Różnica pomiędzy Hiszpanem a grupą liderów wynosiła ok 11 minut i 45 sekund.
Niestety dla polskiego kibica szansa na etapowy triumf Majki powoli zaczęła uciekać.
50 kilometrów przed metą, wreszcie coś zaczęło się dziać w peletonie. Tempo wzrosło i wkrótce momentalnie główna grupa podzieliła się.
46 kilometrów przed metą zaatakował wreszcie Fabio Aru. Włoch ruszył tak skutecznie, że mistrz Hiszpanii Alejandro Valverde został całkowicie z tyłu. Lider Tinkoff czujnie usiadł na kole Rodrigueza.
Wreszcie w końcu na podjeździe odpadł holenderski lider Gianta, Mikel Nieve, Chaves i w pewnym momencie Rodriguez. Na zjeździe do trójki doszedł jednak posiadacz zielonej koszulki razem z Chavesem.
Tymczasem z przodu zaczęło się dziać. W pogoń za samotnym Plazą ruszyli Goncalves, de Marchi, Visconti i Montaguti. Czwórka bardzo szybko zmniejszyła dystans do Hiszpana. W krótkim czasie przewaga spadła do zaledwie minuty i 14 sekund. Na podjeździe grupa goniąca się podzieliła. Portugalczyk poszedł do przodu, a został Montaguti.
Najciekawiej było jednak z tyłu. Mimo, że Tom Dumoulin walczył zaciekle o powrót do grupy, kolarze Astany podkręcili mocne tempo. Holender w końcu się poddał i szybko stracił ponad minutę. W tym momencie to był ostatni gwóźdź do trumny lidera Gianta. Na domiar złego został koło niego Zeits, którzy rzecz jasna jako kolarz Astany dodatkowo był mu ciężarem.
18 kilometrów miał do mety Plaza, gdy z tyłu zaatakował lider Movistaru. Quintana zyskał kilkanaście sekund lecz momentalnie dojechał do niego kolarz z Zegartowic. Dwójka utrzymała 30 sekundową przewagę nad grupą liderów.
Na ich szczęście, pojawiły się też stacje przekaźnikowe w postaci Amadora i ku uciesze polskich kibiców Jeya McCarthy’ego. Obaj pomocnicy podyktowali szaleńcze tempo.

Ostatecznie Hiszpan z grupy Lampre dojechał do mety i zasłużył na wielkie brawa. Polak przyjechał ponad dwie minuty za zwycięzcą, ale dzięki temu, że Holender stracił bardzo dużo, lider Tinkoff awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji Generalnej!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBundesliga: 6 bramek w meczu Hannover – BVB, wspaniały występ Sobiecha!
Następny artykułFantastycznie widowisko w Szczecinie! Pogoń pokonuje Zagłębie w meczu na szczycie
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze