Strona główna Kolarstwo Vuelta a Espana: Triumfalna wycieczka po Madrycie, Degenkolb ostatnim zwycięzcą etapu

Vuelta a Espana: Triumfalna wycieczka po Madrycie, Degenkolb ostatnim zwycięzcą etapu

0
PODZIEL SIĘ

Kończy się 70 edycja Wyścigu dookoła Hiszpanii, a to oznacza, że kolejną „wieloetapówkę” zobaczymy dopiero w maju przyszłego roku. Walka była piękna, pełna zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Były kraksy, wycofania, dyskwalifikacje, ucieczki zakończone sukcesami. Co chwilę zmieniali się liderzy. Można powiedzieć, że to był jak dotąd drugi po Tour de Pologne najciekawszy wyścig World Tour tego sezonu!

Z punktu widzenia polskiego kibica kolarstwa, tegoroczna Vuelta była jednak historyczna. Warto przypomnieć słowa dyrektora zespołu, który powiedział znamienite słowa „Zobaczycie, że Rafał Majka będzie na podium” Jakże proroczy był to cytat. Rosyjski miliarder wiedział co mówi. Znał wartość całej dziewiątki, która na wyścig do Hiszpanii została wyselekcjonowana. Każdy z pomocników wykonał świetną robotę na rzecz swojego lidera, a my wreszcie po dwudziestu dwóch latach doczekaliśmy się polskiego kolarza na podium wyścigu wieloetapowego! Brawa, Brawa, Brawa.
Dzisiaj już Polak nie walczył, na szosie nie było już stresu. W stolicy Hiszpanii był tylko szampan, uśmiechy, flesze aparatów i wśród bohaterów skromny chłopak z Zegartowic, który przeszedł do Historii polskiego kolarstwa.
Na zakończenie warto tylko dodać, że etap po pięknej walce na finiszu wygrał genialny sprinter grupy Giant Alpecin John Degenkolb, a na końcu za peletonem przyjechał w asyście swoich kolegów zwycięzca wyścigu Fabio Aru.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNapoli remisuje w Serie A
Następny artykułŚwietny występ Polaka na gali w Anglii
Sport zawsze był dla mnie ważny. W młodości grałem między innymi w piłkę nożną i koszykówkę. Dziennikarzem polski sport zostałem z pasji! Zawsze mnie to pociągało. Wyobrażałem sobie siebie przed mikrofonem i próbowałem naśladować najlepszych speców w tej dziedzinie. Teraz mam ku temu okazję. Mogę się opierać na wielkich mistrzach polskiego sportowego mikrofonu. Dariusz Szpakowski, Włodzimierz Szaranowicz, Andrzej Zydorowicz, Tomasz Zimoch, Tomasz Jaroński, Krzysztof Wyrzykowski, św. pamięci Bohdan Tomaszewski i Jan Ciszewski potrafili budować atmosferę wielkiego sportowego święta. Są po dziś dzień dla mnie niedoścignionym wzorem.

Komentarze