Strona główna Pilka reczna Europejskie puchary Węgierski talent w Orlen Wiśle!

Węgierski talent w Orlen Wiśle!

0
nemzetisport.hu

Bardzo ciekawy transfer w wykonaniu włodarzy Orlen Wisły Płock. Klub z Mazowsza pozyskał utalentowanego Węgra. Zoltan Szita, bo o nim mowa, jest wychowankiem wielkiego Veszprem. Ostatnio lewy rozgrywający reprezentował barwy Balatonfuredi KSE, a z Nafciarzami związał się dwuletnim kontraktem.

Za Madziarem świetny sezon. Szita został wybrany do siódemki ligi węgierskiej. Do tej pory w rozgrywkach krajowych zaliczył 47 meczów i 170 trafień. Oprócz tego ma na koncie 39 bramek w Pucharze EHF. Młody rozgrywający był już powoływany do kadry narodowej, którą reprezentował m.in. na tegorocznych Mistrzostwach Świata. Jego dorobek w tym turnieju to 3 mecze i 5 goli.

“Zoltána zarekomendował trener Sabate, który pracował z nim jeszcze w Telekom Veszprem. Jest to młody, uzdolniony gracz, który może występować z powodzeniem zarówno w ataku, jak i w obronie. W minionych dwóch sezonach rzeczywiście pokazał swój talent, zadebiutował w reprezentacji Węgier. Nagroda dla najlepszego lewo rozgrywającego też nie była przypadkiem. Wierzę, że może dać nam dużo dobrego już w sezonie 2019/2020.” – powiedział prezes SPR Wisły Płock Robert Czwartek na łamach oficjalnej strony klubu.

– “Również cieszę się z pozyskania z tak utalentowanego gracza. Jeśli chodzi o kwestie formalne, Zoltán do końca sezonu będzie u nas wypożyczony z Veszprem, ponieważ ma tam jeszcze ważny kontrakt. Po sezonie 2019/2020 stanie się automatycznie naszym zawodnikiem, więc łącznie spędzi u nas minimum dwa lata.” – uzupełnia Dyrektor Sportowy Adam Wiśniewski na klubowej stronie.

Transfer Zoltana Szity to jeden z wielu ruchów na rynku Nafciarzy. Ostatnio klub pożegnał kilku zawodników, a w ich miejsce pozyskał innych. W przyszłym sezonie na Mazowszu obejrzymy m.in. środkowego rozgrywającego Nico Mindegię, czy też bramkarza Ivana Stevanovicia. Przed Orlen Wisłą jeszcze jeden transfer. W najbliższym czasie powinno zostać ogłoszone pozyskanie Philipa Stenmalma.

Komentarze